środa, 1 maja 2024

Historia miłości | Zdejmij z nieba księżyc


Jak to jest kogoś kochać i wiedzieć, że ta miłość ma datę końcową? Że po ślubie nie ma wcale „i żyli długo i szczęśliwie”, a jest walka o każdy wspólny dzień? Jak nauczyć się żyć ze świadomością, że każdy dzień może być tym ostatnim?


Taka miłość jak Lauren i Josha nie zdarza się często. Szaleńczo zakochani, młodzi, świeżo po ślubie. I wtedy znienacka przychodzi prawdziwy cios. Lauren jest chora. Na IPF nie ma lekarstwa. Z każdym kolejnym dniem jej choroba postępuje, płuca odmawiają posłuszeństwa. Jej odejście jest kwestią kilku lat. To nieuniknione. Po swojej śmierci Lauren pozostawię dla Josha listy. 12 na każdy miesiąc życia bez niej. Wierzy, że oswoją go one z jej odejściem i pozwolą przejść przez żałobę.

To nie była łatwa lektura. Powiedzieć, że jest emocjonalna, to jak niemal nic nie powiedzieć. Oczami Laury doświadczamy, jak radzi sobie z rzeczywistością, w której umiera. Przechodzi przez trudny proces, najpierw zaprzeczenia, a w końcu akceptacji swojego zbyt krótkiego życia. Jednocześnie doświadczamy straty z perspektywy Josha. Jego złości, zgorzknienia, strachu i nieporadności. I zestawienie tych dwóch perspektyw łamie serce.

Smutek nie powinien wymazać tego, co było takie radosne i piękne. Fakt, że kwiaty opadną z drzewa wiśni, nie oznacza, że powinno się je opłakiwać, kiedy jeszcze znajdują się na gałęziach.

Na całe szczęście Kristan Higgins stworzyła niesamowicie uroczą i lekko ekscentryczną obsadę drugoplanowych postaci, które dodają książce humoru. Dzięki nim pojawiają się nie tylko łzy smutku, ale również łzy radości.

„Zdejmij z nieba księżyc” to szalenie poruszająca i chwytająca ze serce lektura. Pokazująca jak wygląda prawdziwa miłość i wszystkie jej odcienie. Przygotujcie się na smutek, ale też szczęśliwe momenty. Po prostu poznajcie Lauren i Josha.