piątek, 27 grudnia 2024

Kowbojski romans | "Bez serca"


Dostaliście jakieś książki pod choinkę? W obecnym czasie poświątecznego lenistwa polecam Wam książki Elsie Silver. A w szczególności „Bez serca”♥️

Cade Eaton w młodym wieku stracił matkę. Od tego czasu czuje się odpowiedzialny za swoich braci. Sytuacji nie poprawia fakt, że Cade jest samotnym ojcem kilkuletniego urwisa. I szuka dla niego niani na wakacje. Z kolei Willa właśnie straciła pracę w barze brata, więc ma wolne lato. Kiedy Willa spotyka synka Cade’a natychmiastowo łapią ze sobą wspólny język. Cade ją więc zatrudnia, ale to będzie ciężkie lato, bo Willa niesamowicie pociąga Cade’a.

Cade i Willa są swoimi przeciwieństwami pod każdym względem. Willa jest ogniem, a Cade lodem. Ale coś ich do siebie ciągnie. Ich wymuszona bliskość i powolny rozwój sytuacji sprawiają, że napięcie między nimi było namacalne i gorące. Czytając sceny między nimi niejednokrotnie można się zarumienić 🥵🌶️

Polubiłam pierwszy tom z serii. Ale to właśnie „Bez serca” pokochałam! Will i Cade sprawili, że w moim brzuchu zagościły motylki. Motyw samotnego ojca i niani został ograny w absolutnie mistrzowski sposób.

To było idealne połączenie zrzędliwego i ponurego samotnego ojca i dowcipnej, beztroskiej kobiety. Ich relacja nie była prosta. On starszy i z bagażem doświadczeń. A przez to bardzo ostrożny w relacjach. I ona, na rozstaju dróg, kiedy nie wie, co chce robić w życiu i jak je dalej zaplanować, ale przy tym nie bojąca się podjąć spontanicznej decyzji.

Absolutnie uwielbiam synka Cade’a, Luka. Nadał tej książce ogromnej lekkości i humoru.

Czytanie tej książki to była niesamowita przyjemność. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów z serii! 



piątek, 15 listopada 2024

Mitologia na nowo | "Nocne łowy"

„Nocne łowy” to książka pełna potworów i zepsutych bogów. Atia jest ostatnią z rodu Nefasów. Potwory takie jak ona żywią się strachem. Z kolei Silas został pozbawiony przez bogów pamięci i został ich posłańcem. Kiedy Atia zabija człowieka Silas powinien wykonać wyrok bogów. Ale zamiast tego zawierają układ. Ona będzie mogła się zemścić na zabójcach rodziców. A on odzyska wolność.


Początek tej książki był niesamowicie obiecujący. Mroczna atmosfera, pełna mroku i niepewności. Choć nadal wszystko było utrzymane w klimacie odpowiednim dla młodzieży. Ogromnym plusem jest fakt, że książka jest przesiąknięta mitologią. I stanowi ona niesamowicie ważny element książki, a nie tylko tło ma innych wydarzeń.

Polubiłam się z piórem Alexandry Christo i dosłownie płynęłam przez tą historię. I choć to książka skierowana do młodzieży z typowymi dla tej kategorii wadami i zaletami, to ja osoba dorosła, muszę przyznać, że dobrze się bawiłam przy tej książce.

-Jest we mnie mrok - powtarzam. 
- Rozejrzyj się. - Sylas pokazuje wodospad i niebo. - Tam, gdzie jest mrok, są również gwiazdy. 


Bardzo żałuję, że autorka nie zdecydowała się na napisanie dylogii. Lubię jednotomówki, ale wtedy, kiedy mam poczucie, że historia jest kompletna. W tym przypadku jednak, wiele wydarzeń zostało potraktowanych po macoszemu i poświęcenie im większej ilości czasu wyszłoby historii na dobre. Poza tym polubiłam bohaterów i świat wykreowany przez Alexandrę Christo i z chęcią bym do niego wróciła.

poniedziałek, 21 października 2024

Tysiąc wylanych łez | "Tysiąc złamanych serc"


Obok tej książki nie mogłam przejść obojętnie. Nikt nie potrafi mnie tak poruszyć jak Tillie Cole. I tak było również tym razem. Moje serce zostało złamane, a później zostało posklejane na nowo.


Śmierć Poppy, ukochanej starszej siostry, złamała serce Savannah. W dziewczynie zakorzenił się smutek, który pochłonął ją i zmienił. Cael cierpi po samobójstwie brata. Jest pełen gniewu i złości, bo nie potrafi zrozumieć, co go popchnęło do tego. Oboje głęboko przeżywają żałobę i nie potrafią zacząć żyć normalnie. Zostają więc zgłoszeni do eksperymentalnego programu radzenia sobie ze śmiercią bliskich. Czy oboje mogą pomóc sobie nawzajem?

Historia Savannah i Caela to opowieść o stracie, bólu, ogromnym żalu i tęsknocie tak wielkiej, że ma się wrażenie, że już nigdy nie zazna się szczęścia. To również ukłon dla wszystkich tych, którzy kochali i utracili kogoś bliskiego. Bo każdy z nas inaczej przetrawia żałobę i to jest naturalne.

„Tysiąc złamanych serc” to trudna książką. Myślę, że wielu czytelników odnajdzie w niej swego rodzaju pociechę. Bo śmierć otacza nas nieustannie. Ale w końcu po rozpaczy, przychodzi moment, kiedy odnajdujemy w sobie siłę i stawiamy czoła smutkowi i przepracowujemy ból.

Miłość nie umiera - jest wieczna. Odciska się w naszych duszach. Jest darem, którego nie odbiera nawet śmierć. Jeżeli ktoś kochał cię i odszedł, jego miłość nigdy nie zblaknie. Wypełni ci serce i załata luki wyrwane przez żal.

Podczas lektury historii Savannah i Caela wylałam wiele łez. Od początku nie mogłam się oderwać od tej książki, choć czytanie jej było bolesne. Tillie Cole zrzuca na swoich bohaterów wiele cierpienia i bólu, ale wszystko jest opisane w piękny, niezwykle poruszający sposób.

poniedziałek, 14 października 2024

Nieoczywista książka | "Flock"

Czasami po przeczytaniu książki nie wiem, jak ją ocenić. Nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć, co o niej sądzę, czy mi się podobała, czy może wręcz przeciwnie. I tak jest w przypadku „Flock”. Jedyne, czego jestem pewna, jeżeli chodzi o tę książkę, to fakt, że jestem mocno zaintrygowana i muszę się dowiedzieć, co będzie dalej.


Cecelia została wychowana przez matkę. Z ojcem nigdy nie miała dobrych kontaktów, ale żeby trochę zarobić, postanawia przeprowadzić się do Triple Falls i zacząć pracować w fabryce ojca. Ma nadzieję, że pewnego dnia otrzyma po nim spadek i będzie mogła godnie zaopiekować się swoją matką. W nowym miejscu pracy poznaje Seana, do którego już od początku czuje pociąg. Z czasem poznaje przyjaciół chłopaka, a jeden z nich w szczególności przyciąga jej uwagę. Jednak Cecelia odkrywa, że mężczyźni mają wiele sekretów, których ona jeszcze nie odkryła.  Tylko, czy na pewno jest na nie gotowa?

„Flock” jest książką, która jest z kategorii darkromance i zdecydowanie wywołuje rumieńce na policzkach podczas lektury.  Nie każdemu pewnie będzie odpowiadał główny motyw tego erotyku, ale trzeba przyznać, że opisane sceny zbliżeń są bardzo realistyczne. Dlatego też, po książki powinni sięgnąć czytelnicy 18+.

Pragnę dla niego wszystkiego. Chcę, żeby się na to otworzył. Żeby doświadczył miłości, na którą zasługuje. I egoistycznie chcę być tą, która go nią obdarzy.

To jest ten typ historii, w której trzeba się zatracić i dać porwać fabule. Jest ona mocno tajemnicza, a przy tym szalenie intrygująca. Początkowo była lekko zdezorientowana, a kiedy wszystko zaczęło mi się jakoś układać i myślałam, że wiem, w jakim kierunku potoczy się akcja, autorka zaskakiwała mnie kolejnymi zwrotami akcji.

Kate Stewart jest bardzo zręczną pisarką. Stawia na klimat, który jest niepokojący, dziwny, inny. Końcówka tej książki pozostawia czytelnika z ogromnym niedosytem i mnóstwem pytań.

poniedziałek, 23 września 2024

Wyjątkowa książka | "My na księżycu"

Czasami, zupełnie niespodziewanie, los stawia na naszej drodze osoby wyjątkowe. I z pozoru przelotne spotkanie, może zamienić się prawdziwą przyjaźń. A może nawet coś więcej.


Ginger zrywa ze swoim wieloletnim chłopakiem. Wszystkie jej plany na przyszłość legły w gruzach. Zagubiona postanawia wybrać się na jedną noc do Paryża, żeby wszystko odreagować. Rhys to niespokojna dusza. Nie umie usiedzieć w miejscu, ciągle gdzieś podąża, czegoś doświadcza. Niespotykanie ich ścieżki przecinają się w mieście świateł. Tak zaczyna się ich przyjaźń korespondencyjna. Ich maile są prawdziwe, pełne niepokoju, obaw, zwierzeń. I choć dzielą ich tysiące kilometrów, to łączy o wiele więcej.

Całkowicie zakochałam się w historii Ginger i Rhysa. Alice Kellen tworzy postacie, które są pełne niespodzianek. Nieuniknionym jest, że podczas czytania, można odczuć wszystkie emocje bohaterów. Złość, smutek, radość i zagubienie.

Ta książka to opowieść o życiu, miłości i odnajdywaniu siebie. Ginger i Rhys to zupełnie różne osoby, w innym momencie życia i z innymi celami. Jednak w miarę upływu kolejnych lat zmieniają się. I choć można powiedzieć, że to historia miłosna, to niesie ze sobą ważne przesłanie. Autorka na stronach książki odwołuje się do historii Małego Księcia. I muszę przyznać, że pięknie dopełnia ona opowieść o dwójce zagubionych ludzi. Cała książka jest pełna głębokich fraz, które skłaniają do refleksji.

To jest ten typ historii, która zostanie ze mną na długo. Już od pierwszej strony wiedziałam, że „My na księżycu” dotknie wrażliwych części mojego serca. I tak się stało. Wy też pozwólcie na to. Gwarantuję, że po przeczytaniu tej historii będziecie inaczej patrzyć na księżyc 🌑

poniedziałek, 19 sierpnia 2024

Romans na lato | "To lato będzie inne"

Carley Fortune nigdy nie zawodzi, jeśli chodzi o książki idealne na wakacje. „To lato będzie inne” koniecznie musi znaleźć się na letniej liście TBR 🏝️🌊⛱️


Kiedy Lucy po raz pierwszy jedzie do domu rodzinnego swojej najlepszej przyjaciółki, ta daje jej 3 zasady. Po pierwsze „Zjedz tyle ostryg, ile sama ważysz”. Druga: „Zapomnij o mieście”. I ostatnia, najważniejsza: „Nie zakochaj się w moim bracie”. I właśnie ta zasada zdaje się trudna do przestrzegania. Lucy poznaje Felixa, kiedy jeszcze nie wie, że jest bratem Bridget. Spędzają razem gorącą noc, a później obiecują sobie, że to się nie może więcej powtórzyć. Ale czasami łatwiej jest powiedzieć niż zrobić...

Uwielbiałam obserwować relację między Lucy i Felixem. Ich kwitnący romans, który przez lata przekształcał się, a więź między nimi zacieśniała. Przez cały czas znajomości, bohaterowie ewoluują. Ale na ogromną uwagę zasługuje przyjaźń między Lucy i Bridget. Ich siostrzana relacja pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy krwi.

Ważną częścią tej historii jest opowieść o Ani z Zielonego Wzgórza. Akcja „To lato będzie inne” została osadzona na Wyspie Księcia Edwarda. I jest to bardzo realistyczne przedstawienie tego miejsca. Podczas czytania tej książki mogłam poczuć ciepłe promienie słońca na twarzy, usłyszeć szum fal i skrzeczenie mew.

Jeśli jest coś, czego cię mogę nauczyć, to żebyś w pełni żyła swoim życiem, przeżyła je dla siebie, a nie dla kogoś innego.

Carley Fortune sprawiła, że pokochałam historię Lucy i Felixa. Historię, o tym, że często spotykamy właściwe osoby w niewłaściwym czasie. I o tym, że jeśli naprawdę dwie osoby coś dla siebie znaczą, to czas, miejsce i wszelkie inne przeszkody nic nie znaczą.

wtorek, 23 lipca 2024

Remont w życiu | "Nowy projekt Maggie"

Co powiecie na motyw he fall first?


Maggie jest wielką gwiazdą YouTube’a. Prowadzi swój kanał, na którym pokazuje jak remontuje domy. Taktyka jest prosta. Kobieta kupuje podniszczoną nieruchomość, zmienia ją według uznania i sprzedaje ze sporym zyskiem. Do swojego najnowszego projektu zatrudnia Silasa, gorącego architekta krajobrazu. Mężczyzna zakochuje się w Maggie. Teraz tylko musi sprawić, żeby ona odwzajemniła jego uczucie.

Po raz pierwszy w książce bardziej polubiłam postacie drugoplanowe niż głównego bohatera. Choć Silas był uroczy, niekiedy jego teksty na podryw sprawiały, że wywracałam oczami. Nie do końca też czasami zgadzałam się z jego wyborami czy zachowaniem. Ale postacie drugoplanowe to jasny punkt tej historii. Rodzina Silasa stała się dla Maggie rodziną, której ona w dzieciństwie nie miała. I właśnie motyw found family mnie bardzo rozczulił.

Poszukiwanie własnego ja przestaje być przygodą, gdy podąża się za cudzą mapą.

Bardzo się cieszę, że Lucy Score oprócz skupienia się na wątku romantycznym, pozwoliła nam na poznanie historii remontowanego domu. Każdy dom kryje jakąś tajemnice, a ten konkretny ma wiele zakamarków do zbadania.

Mój główny zarzut do książki to jej długość. To idealna pozycja dla tych, którzy lubią cegiełki. Mam wrażenie, że jakieś 100 stron można by spokojnie wyrzucić, a historia na tym by nie straciła. A nawet zyskałaby na dynamice.

Lucy Score jest królową małomiasteczkowych romansów! Kocham jej książki za to i strasznie żałuję, że opisane przez nią miejsca nie są prawdziwe.

piątek, 28 czerwca 2024

Miłosna podróż w czasie | "Siedem lat wstecz"



„Siedem lat wstecz” to magiczna, pięknie napisana i chwytająca za serce historia!


Clementine jest odnoszącą w pracy kobietą, która znajduje się w trudnym momencie swojego życia. Z jednej strony jest jej kariera i awans w pracy, ale z drugiej cierpi po nieoczekiwanej stracie swojej ukochanej ciotki, Analei. W spadku od niej otrzymała mieszkanie. Mieszkanie, które według cioci było magiczne. Kiedy Clementine wraca po pracy do mieszkania znajduje w nim mężczyznę. Atrakcyjnego Iwana, który pragnie zostać szefem kuchni. Jest jednak pewien problem. Mieszkanie przeniosło ją siedem lat wstecz. Jak można zakochać się w mężczyźnie, skoro on żyje w przeszłości?

To, że Clementine żyła w teraźniejszości, a Iwan w przeszłości, dodawało ich relacji niekonwencjonalności i złożoności w wielu aspektach. To, co ich połączyło jest bardzo naturalne. Ich związek nie zawsze był schludny i uporządkowany. Było w nim sporo chaosu i intensywności, i oczywiście wiązał się z pewnymi komplikacjami związanymi z zaginaniem czasu. Ale właśnie takie jest życie. Nieprzewidywalne.

Romantyzm nie krył się w czekoladzie, lecz w branych przez nas haustach powietrza. W tym, jak obejmował moją twarz, jak przesuwałam palcem po księżycowym znamieniu na jego obojczyku. Krył się w tym, jak mruczał, jak bardzo jestem piękna, w tym, jak moje serce śpiewało.

Ashley Poston stworzyła coś więcej niż romans. To historia, która opowiada o silnych relacjach z bliskimi, o poszukiwaniu siebie i odnajdywaniu szczęścia w pozornie małych rzeczach. Ale „Siedem lat wstecz” to również książka, która nie stroni od pokazania smutki, żałoby i zagubienia. Trudny proces gojenia się ran jest integralną częścią historii bohaterów i dodaje im autentyczności.

Czytanie tej książki było jak uścisk bliskiej osoby. Jak zajadanie się mrożoną pizzą i popijanie jej tanim winem w towarzystwie ukochanych. Jak niczym nieskrępowany taniec w kuchni, gdy nikt nie patrzy. Brakuje mi słów, aby opisać jak dobre było „Siedem lat wstecz”. Po prostu przeczytajcie tę książkę.


środa, 29 maja 2024

Lekcja człowieczeństwa | "Piękni lśniący ludzie"


Nigdy nie sądziłam, że książka opowiadająca o przyszłości pełnej robotów i sztucznej inteligencji może mnie tak wiele nauczyć o człowieczeństwie…


„Piękni lśniący ludzie” to historia opowiadająca o amerykańskim chłopaku, który w bardzo młodym wieku został prawdziwym geniuszem technologicznym. O jego dzieło biją się największe firmy. Ale sam John ma problem z akceptacją i wiarą w siebie. Zupełnie niespodziewanie zakochuje się w dziewczynie, która pracuje w małej Tokijskiej kawiarni. Tyle, że skrywa ona pewniej sekret, który może zmienić wszystko.

John i kelnerka Neotnia to postacie, których życie nie mogłoby być bardziej różne . Ale mimo to ich rodzącą się relacja jest niezwykła. Podczas gdy on ucieka od przeszłości, ona patrzy w przyszłość. Idealnie się dopełniają i uczą się nawzajem.

Ta książka została napisana w piękny sposób. W każdym słowie widać ogromny kunszt pisarski autora. A zakończenie może rozedrzeć serce. Słodko-gorzkie, pełne melancholii i zadumy. Ale równocześnie idealnie oddające sens i głowy zamysł tej historii.

Jeśli chcesz żyć, i to naprawdę dobrze, przestań odkładać wszystko na później. Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało a nawet jeśli masz przed sobą kilkadziesiąt lat, to miną szybciej niż myślisz.

To była zapadająca w pamięć podróż przez Tokio przyszłości. Do świata, w którym nie istnieją żadne ograniczenia technologiczne. Gdzie fake newsy i ataki cybernetyczne są groźniejsze niż fizyczna wojna. Ale z drugiej strony „Piękni lśniący ludzie” to opowieść o szukaniu swojej tożsamości. O przyjaźni, zaufaniu, uprzedzeniach i stracie. To książka piękna, emocjonalna i skłaniająca do myślenia. To historia pokazująca ile zła może wyrządzić technologia w niepowołanych rękach i jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla tych, których kochamy. Ale też o wierze w człowieczeństwo i moralności. Prawdziwy miks gatunkowy, który na pewno Was zachwyci.

środa, 1 maja 2024

Historia miłości | Zdejmij z nieba księżyc


Jak to jest kogoś kochać i wiedzieć, że ta miłość ma datę końcową? Że po ślubie nie ma wcale „i żyli długo i szczęśliwie”, a jest walka o każdy wspólny dzień? Jak nauczyć się żyć ze świadomością, że każdy dzień może być tym ostatnim?


Taka miłość jak Lauren i Josha nie zdarza się często. Szaleńczo zakochani, młodzi, świeżo po ślubie. I wtedy znienacka przychodzi prawdziwy cios. Lauren jest chora. Na IPF nie ma lekarstwa. Z każdym kolejnym dniem jej choroba postępuje, płuca odmawiają posłuszeństwa. Jej odejście jest kwestią kilku lat. To nieuniknione. Po swojej śmierci Lauren pozostawię dla Josha listy. 12 na każdy miesiąc życia bez niej. Wierzy, że oswoją go one z jej odejściem i pozwolą przejść przez żałobę.

To nie była łatwa lektura. Powiedzieć, że jest emocjonalna, to jak niemal nic nie powiedzieć. Oczami Laury doświadczamy, jak radzi sobie z rzeczywistością, w której umiera. Przechodzi przez trudny proces, najpierw zaprzeczenia, a w końcu akceptacji swojego zbyt krótkiego życia. Jednocześnie doświadczamy straty z perspektywy Josha. Jego złości, zgorzknienia, strachu i nieporadności. I zestawienie tych dwóch perspektyw łamie serce.

Smutek nie powinien wymazać tego, co było takie radosne i piękne. Fakt, że kwiaty opadną z drzewa wiśni, nie oznacza, że powinno się je opłakiwać, kiedy jeszcze znajdują się na gałęziach.

Na całe szczęście Kristan Higgins stworzyła niesamowicie uroczą i lekko ekscentryczną obsadę drugoplanowych postaci, które dodają książce humoru. Dzięki nim pojawiają się nie tylko łzy smutku, ale również łzy radości.

„Zdejmij z nieba księżyc” to szalenie poruszająca i chwytająca ze serce lektura. Pokazująca jak wygląda prawdziwa miłość i wszystkie jej odcienie. Przygotujcie się na smutek, ale też szczęśliwe momenty. Po prostu poznajcie Lauren i Josha.

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Wyciskacz łez | "All in. Serce ze szkła"




Są takie historie, które niezmiennie doprowadzają mnie do łez. Historie życiowe, pokazujące wszystkie jego odcienie. I właśnie taką historią jest ta opisana w „All in. Serce ze szkła”.

Kacey Dawson jest gitarzystką w słynnym girlsbandzie. Jednak sława niesie ze sobą pewne demony. Dziewczyna robi wszystko, żeby zapomnieć o swoich rodzicach, pogrążając się coraz mocniej w chaosie i bólu. Dopiero poznanie kierowcy limuzyny, Jonaha Fletchera, wyrywa ją z tego stanu. Nawiązują przyjaźń, dzięki której oboje zdają sobie sprawę, że w życiu chodzi o coś więcej. Kacey zdaje sobie sprawę, że powinna spełniać swoje marzenia, a Jonah uświadomił sobie, że nigdy nie zaznał prawdziwej miłości.

Właściwie od samego początku wiemy, jak zakończy się ta historia. Ale jednak jakaś mała cząstka mnie miała nadzieję, że nadejdzie cud i coś się zmieni. I mimo świadomości co nas czeka na ostatnich stronach książki, nic nie mogło mnie przygotować na to, jaki ból poczuję i ile łez wyleję.

"Pocałowałam Jonaha Fletchera całym swoim sercem i każdym fragmentem duszy, która będzie go kochać już zawsze.

Emma Scott sprawiła, że zakochałam się w Kacey i Jonahu, ich wspólnej historii. A kiedy całkowicie się w nią zaangażowałam, wbiła nóż w moje serce. To była boleśnie piękna lektura.

„All in. Serce ze szkła” to jedna z tych historii, które sprawiają, że jest się wdzięczny za każdą chwilę, którą mamy. Ale mimo to, jej moralizatorski wydźwięk nie przytłacza, a zachęca do życia pełną piersią.

niedziela, 24 marca 2024

środa, 14 lutego 2024

Idealna książka na Walentynki | "Xoxo. Miłość w stylu k-pop" Axie Oh


 

Tak bardzo potrzebowałam tej książki. Idealna doza słodyczy, zabawy i miłości. Idealna pozycja na walentynki!

poniedziałek, 29 stycznia 2024

Francuska rewolucja | "Wszystko, co lśni"



Rozgrywki wśród arystokratów bywają niebezpieczne. Ale dworskie intrygi w połączeniu z magią to śmiertelnie pułapka!


Camille po śmierci rodziców walczy o przetrwanie swoje i jej rodzeństwa. Młodsza siostra zdrowieje po chorobie, a brat popada w problemy alkoholowe. Dziewczyna używa magii, żeby przemienić zwykłe śmieci w pieniądze. Magia ją osłabia, powoduje ból. Camille marzy o lepszym życiu, zmianie. Postanawia więc przebrać się za arystokratkę i za pomocą magii oszukiwać bogaczy podczas gier hazardowych. Jednak nie wie, jak szybko wpadnie w sam środek dworskich intryg.

„Wszystko co lśni” to młodzieżówka, która po mistrzowsku łączy fikcję historyczną z fantasy. Autorka opisała życie dworskie w XIX wiecznej Francji, dworskie intrygi i niepokoje społeczne. Ta historia ma swój niepowtarzalny charakter i niesamowitą świeżość. Niektóre elementy są znane z innych popularnych historii, ale autorka wiele nowego wprowadziła. System magiczny jest zdecydowanie czymś innym, choć nie ukrywam, że mógłby być lepiej rozwinięty.

Książką ma kilka wątków, z których każdy coś wnosi. Historia Camille pokazuje, jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla lepszego jutra. Często też zaślepieni wizją czegoś, nie potrafimy się zatrzymać. Autorka wplotła w to wszystko bardzo subtelny i uroczy wątek romantyczny, a także pokazała wiele z codzienności ludzi w tamtym czasie.

Klimat w tej książce jest niesamowity. Podczas lektury czułam się tak, jakbym znalazła się w Paryżu, czuła zapach świeżej bagietki z pobliskiej piekarni, zachwycała się pięknem Wersalu i czuła zbliżającą się rewolucję.