piątek, 8 maja 2026

Urocza i rozczulająca | "Practice Makes Perfect. Lekcje randkowania



Co godnego polecenia czytaliście w kwietniu?

Ja kwiecień kończę z 6 przeczytanymi książkami, ale „Practice Makes Perfect. Lekcje randkowania” zdecydowanie zasługuje na polecenie. Jeżeli lubicie małomiasteczkowy romans i motyw fake dating to ta książka z pewnością jest dla Was.

Annie jest ulubienicą całego miasteczka. Zawsze miła i pomocna dla wszystkich. Jednak jej nieśmiałość sprawia, że trudno jej nawiązać relację z jakimkolwiek mężczyzną. Rozwiązaniem tego problemu mają być lekcje randkowania z Willem, który diabelnie przystojnym agentem ochrony. Tylko czy to ma prawo się udać?

To jest ten typ historii, która jest ciepła i otulająca niczym puchaty kocyk. Więź, chemia i niezaprzeczalne napięcie seksualne między głównymi bohaterami były naprawdę urzekające. Ich wspólna historia była wzruszająca i bliska mojemu sercu.

Jeśli nigdy nie zechcesz niczego romantycznego, w porządku. Ale nie mogę przejść przez życie, nie znając ciebie, nie rozmawiając z tobą i nie trzymać cie za rękę, kiedy wyruszam na przygodę, ponieważ obiecałeś. Bo nigdy z nikim nie czułam tego co czuje przy tobie.


Ale ta książka to nie tylko romans. To opowieść o borykaniu się z traumą dorastania w dysfunkcyjnym domu, o odnajdywaniu siebie i radzeniu sobie z oczekiwaniami innych. Te trudne tematy zostały zrównoważone przez zabawny i pogodny klimat małego miasteczka. Dzięki temu nie raz uśmiechniecie się podczas lektury, ale też na pewno wzruszycie.

To moja kolejna książka autorstwa Sarah Adams i śmiało mogę powiedzieć, że trafia do grona moich ulubionych autorek romansów ♥️

wtorek, 28 kwietnia 2026

Romantasy w najlepszym wydaniu | "Smocza iskra"



Macie w planach „Smoczą iskrę”?🐉✨

Ever jako jedna z niewielu przeżyła zamach na swoją rodzinę i swój gatunek. Całe życie spędziła na ukrywaniu się, knuciu i planowaniu zemsty. Zrobi wszystko, żeby złamać klątwę, która uwięziła jej smoka i sprawiła, że nie może się zmieniać. Jednak kiedy zostaje schwytana przez tych, których podejrzewa najbardziej, zaczyna kwestionować wszystko, w co uwierzyła.

Ta historia pędzi na łeb na szyję i nie daje czytelnikowi nawet chwili wytchnienia. Już od początku zostajemy wrzuceni w wir akcji. Towarzyszy nam przy tym Ever, przed którą smoczy świat nadal skrywa swoje tajemnice. A z tą bohaterką nie sposób się nudzić. Bezkompromisowa, przebojowa, walcząca o swoje. Ever zawsze mówi to co myśli i nigdy nie gryzie się język. Będziecie się dzięki niej śmiać, ale nie raz zirytuje Was swoim zachowaniem. To wszystko sprawia, że jest bardzo prawdziwa w swoich działaniach i kibicujemy jej na każdym etapie tej przygody!

Romantasy nie byłoby kompletne bez dobrego romansu. A ten jest wręcz idealny🤌🏼 Wyczuwalne napięcie i przekomarzanki między dwójką głównych bohaterów były gorące. Sposób, w jaki walczą z nieuniknionym przyciąganiem, ich sarkastyczne poczucie humoru i kąśliwe uwagi sprawiają, że czytelnik zatraca się w ich relacji bez pamięci. Tak się powinno pisać dobry slow burn❤️‍🔥

Autorka połączyła futurystyczną technologię i magię w sposób mistrzowski. Każdy szczegół, od odpisu futurystycznych pojazdów, po zaawansowaną technologicznie broń, zbroje ze smoczej łuski czy proces przemiany człowieka w smoka był po prostu niesamowity. Ivy Asher bardzo plastycznie opisuje swój świat, dzięki czemu łatwo sobie zwizualizować każdy opisany detal.

Końcówka zaskakuje, pozostawia niedosyt i wiele pytań. Nie mogę się doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce!

wtorek, 31 marca 2026

Duże rozczarowanie | "Silvercloak"



Z jakim wynikiem książkowym kończycie marzec? Trafiły się Wam jakieś perełki? A może jakieś książki wybitnie Was zawiodły?


W marcu udało mi się przeczytać 6 książek, co uważam za niezły wynik. Natrafiłam na same pozycje, które mi się podobały. No może z jednym małym wyjątkiem. Silvercloak nie jest złą książką. Jest bardzo przeciętną pozycją, która nie sprostała moim oczekiwaniom.

Poznajcie świat, w którym magia czerpie z rozkoszy i bólu. W tym właśnie świecie Saffron Killoran szykuje się do ukończenia elitarnej szkoły, która pozwoli wstąpić jej w szeregi Zakonu Srebrnej Peleryny. Organizacji, która stoi na straży prawa i porządku. Celem Saff od dziecka była zemsta na przedstawicielach gangu Krwawego Księżyca, który zabił jej rodziców. I teraz natrafia się ku temu okazja. Saffron ma zinfiltrować organizację od środka i pomóc w jej obaleniu.

I musicie przyznać, że sam ten opis brzmi bardzo ciekawie. Faktycznie świat i system magiczny mnie nie zawiodły. Oba elementy są ciekawe, dość oryginalne i świeże. A cała reszta jest po prostu poprawna.

Nie do końca polubiłam się ze stylem autorki. I czułam pewien zgrzyt. Z jednej strony dostajemy książkę dla dorosłych, miejscami bardzo brutalną, krwawą i pikantną, a z drugiej wszystko to jest opisane w sposób, który jest przeznaczony dla młodszego czytelnika. Pojawiają się kolejne powtórzenia i tłumaczenie wielu decyzji, które przy literaturze dla dorosłych są niepotrzebne.

Miałam też spory problem z wątkiem miłosnym. Czułam, że jest on wymuszony i trudno mi było wciągnąć się w niego na tyle, by zaczęło mi zależeć na relacji bohaterów.

Czy sięgnę po kontynuację? Nie wiem. Z jednej strony zakończenie Silvercloak mnie zaintrygowało i pojawiło się kilka wątków, które wymagają domknięcia. Ale też mam świadomość, że jest mnóstwo innych książek, które chce przeczytać i nie wiem czy chce tracić czas na historie, które są przeciętne.

środa, 18 marca 2026

Kolejny wyciskacz łez | "Mapa pragnień"



Lubicie sięgać po historię, które wzruszają? ❤️‍🩹🥺

Grace od zawsze znała swoją rolę. Urodziła się po to, aby uratować swoją siostrę. Jej komórki macierzyste przeszczepione zostały jej siostrze, Lucy, aby wyleczyć u niej ostrą białaczkę szpikową. Ale wszystko się zmienia, gdy Lucy umiera. Grace jest zagubiona i samotna, a w jej głowie pojawia się pytanie, kim właściwie jest, skoro jej dotychczasowy sens życia przestał istnieć. Lucy wiedziała, że jej siostra zostanie z poczuciem pustki i żalem, więc jeszcze przed swoją śmiercią przygotowała dla niej grę - Mapę pragnień. Dzięki tej grze Grace ma zrozumieć siebie i odnaleźć sens życia. A w tym wszystkim ma jej pomóc Will - tajemniczy wysłannik Lucy.

To nie jest prosta historia. To historia o dwójce ludzi, którzy są przepełnieni lękami i ograniczeniami, które nie pozwalają im żyć pełnią życia. Którzy czasami gubią się w życiu i muszą znaleźć w sobie ogromną siłę, aby coś zmienić. Alice Kellen stworzyła bardzo ludzkich bohaterów, z którymi bardzo łatwo się utożsamić. I w tym tkwi ogromna siła tej książki.

Przypuszczam, że wszyscy jesteśmy niedającą się sklasyfikować mieszaniną, miszmaszem rozmaitych rzeczy, szufladą pełną szpargałów, która zawzięcie walczy z wszelkimi etykietami... 


Sposób, w jaki Alice Kellen tworzy tak poruszające historie jest nie do opisania. Bo one nie tylko trafiają do serca, ale na długo pozostają też w głowie. Należą się jej ogromne brawa za stworzenie książki głębokiej, a zarazem lekkiej. Z romansem, który choć ważny, nie jest siłą napędową powieści.

Dojrzałość oznacza, że przestajesz żyć do zewnątrz, a zaczynasz żyć do wewnątrz. Kiedy uświadamiasz sobie, że jesteś wyjątkowym człowiekiem i zyskujesz głęboką świadomość własnego istnienia. 


„Mapa pragnień” to piękna opowieść o bólu, stracie, poszukiwaniu siebie i odnajdywaniu na nowo sensu życia. Myślę, że każdemu z nas przydałby się taki drogowskaz do odnalezienia siebie na nowo, kiedy czujemy się zagubieni.💜

wtorek, 10 marca 2026

Tajemnicze śledztwo | "Szkarłatny welon"



Kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Tajemnicze morderstwa. Intrygi polityczne, starożytna i zakazana magia oraz złoczyńcy czający się za każdym rogiem. Poznajcie „Szkarłatny welon”.

Celia zawsze była traktowana przez wszystkich jak laleczka z porcelany. Najpierw przez siostrę, później przez przyjaciół, a teraz przez narzeczonego. Piękna, ale za słaba żeby samodzielnie decydować o sobie. Mężczyzna zrobi wszystko, żeby ją chronić. Zataja przed nią informację, że w Belterze grasuje tajemniczy morderca. Kiedy Celia dowiaduje się o tym, postanawia rozpocząć własne śledztwo. Tyle, że w jego trakcie zostaje porwana przez króla wampirów...

Przedstawienie głównej bohaterki przez Shelby Mahurin było bardzo orzeźwiające. Nie jest to kolejna twardzielka, która stawia czoła każdemu wyzwaniu i ze wszystkim sobie radzi. Celia jest wrażliwa, ciekawa otaczającego ją świata i pełna nadziei. Pomimo zmagań z koszmarami i wspomnieniami jest zdeterminowana, aby nie pozwolić, by wydarzenia z przeszłości trzymały ją w ciągłym lęku. Przy tym niejednokrotnie popełnia błędy, ale zawsze się stara brnąć do przodu.

Takiej książki potrzebowałam. Dostaliśmy naprawdę dobrze napisany slow burn, który nie dominuje, a dopełnia główny wątek poszukiwania zabójcy. Cieszę się też, że Mahurin powróciła do wampirów, które obecnie są lekko pomijane w literaturze. I mam nadzieję, że się to zmieni, bo ich potencjał jest ogromny.

Michaił jako król jest krwiożerczym, przerażającym i brutalnym wampirem. Jednak w relacji z Celią zaczyna pokazywać swoje bardziej ludzkie oblicze. Z kolei Celia dzięki Michaiłowi staje się odważniejsza i bardziej pewna siebie, uczy się walczyć o siebie, zamiast chować się za silniejszymi przyjaciółmi. Ich relacja była pięknie zrównoważona.

„Szkarłatny welon” przywołuje opowieść o Pięknej i Bestii z gotyckim akcentem kryminalnym. Książka jest pełna mrocznych, gotyckich elementów, a powolnie rozwijający się romans, od wrogów do kochanków idealnie dopełnia całości.

wtorek, 10 lutego 2026

Fantastyka po polsku | "Spalić Wiedźmę"



Sara Weronika Sokolska jest Pierwszą Czarownicą Polanii. Lekko nieokrzesaną, o ciętym języku i z manierami, które pozostawiają wiele do życzenia. Mimo to, strzeże króla, mieszkańców Krakowa i magii tego miasta. Jednak pewnego dnia nad stolicą Polanii zaczynają zbierać się ciemne chmury, a Sara musi zmierzyć się z nieznanymi jej siłami. Aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i królowi czarownica będzie musiała targować się z demonami, wzmacniać magiczne bariery ochronne i podróżować na drugą stronę lustra.


Złego diabli nie biorą. Baliby się, że przejmie władzę w piekle.

„Spalić wiedźmę” jest debiutem autorki, który po latach doczekał się wznowienia. Nie miałam okazji czytać pierwotnej wersji, ale byłam ciekawa tej książki. I muszę przyznać, że ta książka przypadła mi do gustu.

Sanika jest postacią niejednoznaczną. Ma bogatą przeszłość i duży bagaż doświadczeń. To sprawia, że nie można się z nią nudzić.

- Czy twoja bezczelność nie zna granic?
- Cały czas sprawdzam (...) Dam ci znać, jeśli jakieś napotkam.

Po twórczość autorki sięgam w ciemno, odkąd polubiłam cykl o Jagodzie Wilczek. Magdalena Kubasiewicz już na stałe wpisała się w grono najlepszych polskich pisarzy urban fantasy. Na kartach jej książek ożywają legendy, dawne wierzenia, słowiańska mitologia. To idealne pozycje, by pochłonąć je za jednym razem, zanurzyć się w wykreowanym świecie bez pamięci.

Akcja pędzi i czasami czułam się lekko zagubiona. Bardzo też żałuję, że nie zdążyłam się nacieszyć magicznym obrazem Krakowa. Chciałabym lepiej poznać to miasto przesycone magią. Zdecydowanie książka mogłaby być dłuższa. Czekam na kolejne książki z tej serii.

środa, 17 grudnia 2025

Świąteczny romans | "Lovelight Farms. Stella i Luka"


 

Lubicie sięgać po książki z motywem świąt? 🎅🎄🎁

„Lovelight Farms” to historia Stelli Bloom, która jest właścicielką farmy choinek. Sprawy nie idą jednak tak, jakby sobie tego Stella życzyła. Kiepska sytuacja finansowa i kłopoty z prowadzeniem interesu zmuszają właścicielkę do udziału w konkursie organizowanym przez znaną influencerkę. Nagroda to nie tylko pieniądze, ale również rozgłos w mediach społecznościowych. Żeby uatrakcyjnić swoje zgłoszenia Stella opisuje piękną historię o prowadzeniu Bożonarodzeniowej Farmy razem ze swoim chłopakiem. Jest tylko jeden problem. Nie ma żadnego chłopaka. No chyba, że jej najlepszy przyjaciel, Luka, zgodzi się udawać jej chłopaka aż do rozstrzygnięcia konkursu...

Ta książka to zbiór najpopularniejszych motywów. Znajdziecie tutaj friends to lovers, fake dating i small town romance. Świetnie się bawiłam. A na szczególne uznanie zasługują sceny zbliżeń. Napięcie między Luką a Stellą zostało opisane z wielkim wyczuciem. Pomimo tego, że to lekki romans, wcale nie wydał mi się żenujący.

Będę ją kochał na wszelkie sposoby– te spokojne, powolny i głośny. Moje serce zmierza nieustannie w tym kierunku od momentu, w którym potknęła się przy wyjściu ze sklepu z narzędziami i wpadła prosto w moje ramiona.


Okres Bożego Narodzenia to ulubiony okres niemal każdego. To czas szczęścia, miłości i spokoju. To czas budowania więzi z bliskimi. A książka B.K.Borison idealnie wprowadza w świąteczno-zimowy nastrój. „Lovelight Farms” jest jak kubek herbaty i ciepły koc w zimny wieczór. Otulająca, ciepła, dobrze napisana i bardzo przyjemna ♥️ To co? Zachęciłam Was?

poniedziałek, 24 listopada 2025

Mitologia nordycka | "Los zapisany krwią"



Od dziecka uwielbiam grecką, ale w ostatnim czasie zainteresowałam się mitologią nordycką

Uwielbiam książki Danielle L. Jensen. „Los zapisany krwią” to zapierające dech w piersiach romantasy pełne polityki, intryg i brutalnych walk.

Freya przez całe swoje życie chroniła przed światem wielką tajemnicę. W jej żyłach płynie kropla boskiej krwi, dzięki której kobieta ma w sobie magię. Według przepowiedni magia Freyi ma zjednoczyć ludy zamieszkujące Skalandię pod władzą tego, który zapanuje nad losem kobiety. Zaczyna się brutalna walka o władzę i o panowanie nam magią. Bogowie poddają Freyę próbom. Ale najtrudniejszą z nich może okazać się Bjorn. Mężczyzna, który również został obdarzony magią. Freya ryzykuje swoje życie, a także los jej najbliższych. 


- Kiedyś śniłem jedynie o ogniu i popiele - szepnął, przesuwając kciukiem po moim policzku, gdy uniosłam twarz, by na niego spojrzeć. - Teraz, kiedy zamknę oczy, widzę Twoją twarz.


Świetnie się bawiłam czytając tę książkę. Nie mogę jej nic zarzucić. Jest idealna. Perfekcyjna w każdym calu: budowanie świata, postacie, system magii, fabuła, wątek romantyczny.

Żadna ze­msta nie jest warta two­je­go szczę­ścia. Po­zwo­lę, by prze­szłość ob­ró­ci­ła się w po­piół, Freyo, bo ty je­steś moją te­raź­niej­szo­ścią. Moją przy­szło­ścią. Moim prze­zna­cze­niem...


A to zakończenie.... Nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejny tom!

piątek, 31 października 2025

Książkowe katharsis | "Jasna strona życia"


 

„Jasna strona życia” to opowieść przyjaźni, stracie i życiowych zmianach.

Książka opowiada historię trzech kobiet na rozdrożu, doświadczających dramatycznych zmian w swoim życiu. Lark jest rezydentką na onkologii, która z powodu zbytniego przywiązania do pacjentów zostaje wysłana do pracy na ostrym dyżurze. Znany chirurg, na którego wszyscy mówią dr Szatan, oferuje jej ułatwienie powrotu na onkologię w zamian za udawanie jego dziewczyny. Joy nie umie pogodzić się ze śmiercią swojego brata i próbuje odnaleźć się w świecie bez niego. Ellie, mama Lark, znajduje się właśnie na zakręcie w swoim małżeństwie.

Każda z bohaterek jest inna, ma swoje problemy, swoją historię. Ale łączy je jedno. Wszystkie w relacjach z innymi odnajdują siłę na pokonywanie trudności. Kristan Higgins każdej ze swoich bohaterek dała czas i przestrzeń. Mamy okazję poznać ich historię, zrozumieć co ukształtowało ich charaktery i osobowości.

„Jasna strona życia” to nie jest romans, a potężna dawka literatury kobiecej. Choć oczywiście wątek romantyczny w tej książce również się znajduje. I muszę przyznać, że bardzo podoba mi się, że autorka w dość nieoczywisty sposób wykorzystała popularny motyw fake dating. W tej książce jest mnóstwo zabawnych momentów, ale są i takie które doprowadzają do łez swoim pięknem i prawdziwością.

wtorek, 16 września 2025

Jane Austen w młodzieżowym wydaniu | "Wtedy i teraz"



Jak często sięgacie po młodzieżówki?

Devon od lata kocha twórczość Jane Austen i marzy o życiu jak na kartkach klasycznego romansu. Jest uczennicą ostatniej klasy liceum, bez celu, ale w gruncie rzeczy jest dość zadowolona ze swojego życia. Wszystko zaczyna się komplikować, kiedy jej uczucia do najlepszego przyjaciela się pogłębiają, do jej domu wprowadza się kuzyn, a na horyzoncie pojawia się gwiazda drużyny futbolowej, która działa na nerwy Devon.

Tempo akcji jest nieco powolne i może wydawać się, że niewiele się dzieje, ale niesamowite jest, jak szybko mijają kolejne strony. To jedna z tych książek, od których trudno mi się było oderwać. Lekka, prosta, ale przy tym poruszająca wiele ważnych tematów, ukazująca rozwój relacji.

Emma Mills stworzyła powieść pełną humoru, ciepła i nastoletniej energii. Nie mogę powiedzieć, że zakochałam się w tej książce po uszy, tak jak miałam nadzieję, ale głęboko na kartach tej książki kryło się coś co mnie urzekło.

To, że ludzie umierają, nie oznacza, że mamy przestać myśleć o nich tak, jak dotychczas. I wspominać o tym, jacy naprawdę byli. To, że kogoś już nie ma, nie znaczy, że wcześniej nie był złym człowiekiem, ani że nigdy nie zrobił niczego głupiego.


Mimo to, powoli, powolutku zaczynam odczuwać, że nie jestem typowym odbiorcą takiego rodzaju powieści.To wszystko, co zostało przytoczone przez autorkę już przeżyłam i jest to za mną. Teraz odczuwam swego rodzaju nostalgię kiedy o tym myślę. Jednak książka „Wtedy i teraz” zdecydowanie zasługuje na to, by ją poznać. 

środa, 20 sierpnia 2025

Romans z Dzikim Zachodem w tle | "Done and Dusted"



Przeczytałam już w swoim życiu sporo romansów. Uwielbiam te z motywem hokejowym czy small town. A teraz do tej listy spokojnie mogę dopisać romans w kowbojskim stylu 🤠🐎

Emmy wraca do rodzinnego miasteczka po wypadku, którego doznała podczas jazdy konnej. Chce odpocząć, zregenerować siły i na nowo zakochać się w jeździectwie. Z kolei Luke jest właścicielem lokalnego baru i najlepszym przyjacielem brata Emmy. Związany od zawsze z jej rodziną, traktuje ją jak młodszą siostrę. Dlatego też, kiedy widzi, że kobieta ma problemy, chce je pomóc. Tyle, że zupełnie niespodziewanie nagle między nimi zaczyna tworzyć się coraz głębsza więź.

Do­brze wie­dzia­łem, że z nią to jest igra­nie z ogniem. Ale chęt­nie wsko­czył­bym dla niej w pło­mie­nie.
Z ra­do­snym uśmie­chem na ustach.

To taki rodzaj historii, którą pochłania się na raz. Dobre tempo akcji, bohaterowie, których da się lubić i dobre sceny zbliżeń. Trochę żałuję, że książka nie była dłuższa i nie było możliwości większej obserwacji jak zmieniała się relacja Emmy i Luka, jak poznawali się nawzajem. No i mogłoby być więcej slow burnu w tej książce 🥺

Ta myśl mnie jakoś prze­ra­zi­ła, za­ra­zem wzbu­dza­jąc we mnie po­czu­cie ogrom­ne­go szczę­ścia. Nie za bar­dzo wie­dzia­łem, co się robi z tym całym za­ko­cha­niem, ale wie­dzia­łem, że chcę dzie­lić z nią wszyst­ko. Po­wol­ne tańce w kuch­ni, nocne im­pre­zy z pi­ciem sho­tów, prze­jażdż­ki w gó­rach, na­mięt­ny seks, po­po­łu­dnio­we drzem­ki, jazdę autem z otwar­ty­mi okna­mi.
Pra­gną­łem tego wszyst­kie­go.

„Done and Dusted” to historia miłosna, która porusza tematykę pokonywania strachu, rozpoznawania i rozumienia ADHD oraz dawania drugiej szansy. A to wszystko w otoczeniu uroczego życia na ranczu.
Jestem przekonana, że tak jak spodobał mi się pierwszy tom, tak zakocham się w całej serii Ranczo Rebel Blue.

czwartek, 31 lipca 2025

Królowa romansów powraca | "Funny Story"



Kto jest w Waszej topce najlepszych autorów romansów?

Emily Henry w najlepszym wydaniu! Pokochałam historię Daphne i Milesa od pierwszej strony do ostatniej kropki. Słodka, wzruszająca, ciepła. Tak mogłabym określić „Funny Story”.

W życiu Daphne wszystko zaczyna się sypać, kiedy jej narzeczony tuż po wieczorze kawalerskim postanawia ją rzucić i związać się ze swoją najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa, Petrą. Zraniona i porzucona Daphne wprowadza się do byłego chłopaka Petry. W końcu znaleźli się w identycznej sytuacji i są w stanie siebie zrozumieć wzajemnie. Sprawy się jednak lekko komplikują, kiedy postanawiają udawać związek, żeby wzbudzić zazdrość w byłych partnerach...

Je­stem cy­nicz­ką. A cy­nik to ro­man­tyk, który za bar­dzo się boi, żeby mieć na­dzie­ję.

Emily Henry idealnie wyważyła tę historię, która jest romcomem, ale przy tym porusza wiele ważnych tematów. Jest to także opowieść o odkrywaniu siebie, o tym kim jesteś, co lubisz i czego chcesz od życia. Dla mnie „Funny Story” była najlepszą książką jej autorstwa, jaką miałam okazję czytać.

Wszystkie te chwile w ciągu dni, tygodni i miesięcy, które nie zostaną zaznaczone w kalendarzu odręcznie narysowanymi gwiazdkami albo małymi naklejkami.
To te chwile składają się na życie.

Zarówno Daphne, jak i Miles to postaci, którym Henry poświęciła wiele uwagi i miłości. Obserwujemy ich interakcje, poznajemy przeszłość, jesteśmy świadkami zmian, które zachodzą w ich życiu. Ta para idealnie się dopełnia i nie da się ich nie kochać.


poniedziałek, 23 czerwca 2025

Piękna historia | "Jesteś moim jutrem"



Jaką ostatnio książkę przeczytaliście, którą możecie polecić?

Poprzedni związek sprawił, że Win przestała wierzyć w relacje na stałe. Próbuje odzyskać swoją niezależność i kontrolę nad życiem. Z kolei Bo po przezwyciężeniu trudności stara się czerpać z życia jak najwięcej. Jedna impreza Halloweenowa sprawia, że ich ścieżki się przecinają. Przygoda na jedną noc niespodziewanie będzie musiała przerodzić się w coś więcej.

„Jesteś moim jutrem” to niezwykle emocjonalna i piękna historia o dwójce ludzi, którzy się spotkali i uzdrowili. Ważnym elementem tej książki są bohaterowie i ich niepełnosprawność. Autorka sama ma niedorozwój kończyny górnej i dlatego postać Win jest tak bardzo prawdziwa, a jej przeżycia i przemyślenia poruszają czytelnika.

Język i styl w tej książce są dość proste, a przez to jest ona otulająca niczym ciepły koc. Relacja między Bo i Win zmienia się stopniowo. Zaczynają od przyjaźni i wzajemnego szacunku po to, żeby ich znajomość mogła przerodzić się w coś więcej. Ta książka dostarcza czytelnikowi wielu emocji. Pojawią się i uśmiech, i łzy wzruszenia.

Konkurowanie z niskimi oczekiwaniami najzwyczajniej cię rozwala. Nic nie wydaje się wygraną. Ale, jak większość ludzi, z czasem pozbyłam się części kompleksów. Odnalazłam własny rytm. Zrozumiałam, kim jestem, niezależnie od przeszkód i urazy, które w sobie nosiłam. Zaczęłam budować tożsamość, opierając się na tym, co wzmacniało pewność siebie. Kim byłam, zamiast kim nie byłam i nigdy nie będę. Przestałam ukrywać części siebie.

Muszę przyznać, że miejscami ta historia była jak dla mnie zbyt przesłodzona. Za mocno wyidealizowana. Ale nie zmienia to faktu, że pochłonęłam tę książkę w kilka godzin. Zakochałam się w Win i Bo od pierwszej strony I bardzo się cieszę, że w literaturze mamy coraz szerszą reprezentację bohaterów z różnymi niedoskonałościami. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów i pokazuje nam inną perspektywę. Dlatego też bardzo się cieszę, że ta książka powstała, a ja miałam okazję ją przeczytać.

piątek, 23 maja 2025

Piękna historia | "Nowy rozdział w Story Lake"


Wierzycie w szczęśliwe zakończenia?

Hazel Hart jest bestsellerową autorką romansów. A raczej była. Po burzliwym rozwodzie tkwi w życiowym i pisarskim dołku. Ale wreszcie postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i przeprowadza się do małego miasteczka w poszukiwaniu inspiracji. A zadanie nie jest łatwe. Musi przekonać Cama, najbardziej zrzędliwego mężczyznę na świecie, który remontuje jej dom, żeby został jej pisarską inspiracją.

Bądźmy szczerzy. Uwielbiam książki Lucy Score. Z mistrzowską precyzją tworzy historie, które bawią, wzruszają i przyprawiają o szybsze bicie serca. I tak było również i tym razem.

Lucy Score zaprasza swoich czytelników do Story Lake, miejsca, gdzie wszyscy wiedzą o innych wszystko. To mała, zamknięta społeczność, pełna ciepła, uroku i chaosu. Każdy z mieszkańców jest niepowtarzalny. Mam ogromną nadzieję, że wrócimy jeszcze do tego miejsca i poznamy lepiej innych bohaterów.

Relacja między Hazel a Camem nie należy do najprostszych. Napięcie między nimi jest już wyczuwalne od pierwszych stron. Interakcje między Hazel i Camem są pełne żartów, czułości i chemii, która trzymała mnie w napięciu od początku do końca. Uwielbiałam Hazel i jej poczucie humoru. Z kolei Cam jest uosobieniem zrzędy, który w ten sposób chroni swoje uczucia i złote serce. Ich słowne przepychanki były doskonałe. A kilka scen potrafi wywołać rumieńce...

„Nowy rozdział w Story Lake” nie należy do najkrótszych książek. Ale każda ze scen była ważna i potrzebna. Dosłownie pochłonęłam te ponad 600 stron książki i nie mogłam się od niej oderwać. Dla mnie Lucy Score to królowa książkowych rom-comów!