Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Otwarte. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2023

Wielki powrót Colleen Hoover | "Reminders of him"


Colleen Hoover od lat jest niekwestionowaną królową romansów. Jej książki są czytane przez miliony czytelników na całym świecie, a każda kolejna pozycja zyskuje miano bestsellera. Historie wykreowane przez Colleen Hoover są opowieściami, które trafiają wielu. I po kilku jej książkach, które mi do gustu nie przypadły, tym razem trafiłam na perełkę.

wtorek, 12 lutego 2019

Ożywiona historia. "Zwiastun burzy" Bernard Cornwell


Bernard Corwell to jeden z najbardziej znanych pisarzy gatunku fikcji historycznej. Jest znany na całym świecie, a ja już teraz wiem, że nie było to moje ostatnie spotkanie z tym wybitnym, angielskim pisarzem.

piątek, 20 kwietnia 2018

To będzie "Dzień ostatnich szans" Robyn Schneider


Na pierwszy rzut oka "Dzień ostatnich szans" wydaje się jedną z wielu powieści o chorobie w nurcie Young Adult. Wiele książek jest pisanych na wzór "Gwiazd naszych wina" Johna Greena. Zdrowie psychiczne bohaterów jest coraz częściej podkreślane w celu podniesienia świadomości ludzi na temat doświadczeń osób chorych, ich zmagań i stygmatyzacji. Czy "Dzień ostatnich szans" się czymś wyróżnia spośród takich książek?

piątek, 30 marca 2018

Pouczające "It Ends with Us" Colleen Hoover


Kiedyś mocno nie po drodze mi było z twórczością Colleen Hoover. Zostałam nawet kiedyś nominowana do TAGu i musiałam przyznać, że nie znałam jej twórczości. Przy okazji obiecałam poprawę. I się poprawiłam. Od tamtego czasu przeczytałam 4 książki. Ta jest 5. To już spory postęp.

czwartek, 10 sierpnia 2017

Artystyczne "Confess" Colleen Hoover


Rok temu, 7 lipca, na blogu pojawił się wykonany przeze mnie Colleen Hoover Book Tag. Wtedy nie znałam żadnej książki tej autorki. Od tego czasu na blogu pojawiły się dwie recenzje, a ja przeczytałam jej trzy książki. Dzisiaj zapraszam na kolejną recenzję książki od Colleen Hoover.

wtorek, 28 czerwca 2016

Victor Dixen "Fobos"

I tak zanurzam się w otchłani kosmosu i snu,
niepostrzeżenie,
bezgłośnie,
w poczuciu słodkiej iluzji, że nikt na Ziemi nie może mnie zobaczyć.
Masz od 17 do 20 lat? Chcesz zdobyć sławę? Zasłużyć się ludzkości i mieć udział w założeniu nowego świata na Marsie? Wystarczy się zgłosić a w ciągu paru minut poznasz swojego partnera na resztę Waszego kosmicznego życia. Jest jednak mały minus: Twoje życie jest obserwowane jest przez kamery, występujesz w czymś w rodzaju reality show, a ludzie płacą żeby oglądać twoje pozaziemskie zmagania. Czy o czymś zapomniałam? A, tak. Decydując się na próbę kolonizacji Marsa już nigdy nie wrócisz na Ziemię, więc porządnie się zastanów, bo wszystko co kochasz zostanie daleko od ciebie. 

Leanor miała ogromne szczęście, że w ogólnoświatowym castingu to ona została wybrana. Bycie w szóstce wyróżnionych dziewczyn jest naprawdę dużym osiągnięciem. To ona jako jedyna miała jakieś wątpliwości. Szybko jednak przypomina sobie swoją przeszłość. Jako małe dziecko została porzucona na śmietniku, później była przekazywana od jednej rodziny zastępczej do drugiej. Lot na inną planetę do szansa na inne życie, lepsze. Nic nie zaryzykuje opuszczając naszą planetę, nie ma nikogo kto by za nią tęsknił.
Człowiek już latał w kosmos. Jadł tam, spał i pracował. Ale jeszcze nigdy się tam nie zakochał. 
Sześciominutowe randki mają pomóc uczestnikom znaleźć miłość na resztę pozaziemskich dni. Nie jest to proste, w takim czasie nie można nawet dobrze nawiązać jakieś sensownej rozmowy. 
Rzeczywistość nie jest do końca kolorowa. Leanor ukrywa pewną tajemnicę, ale nie tylko ona. Każdy z uczestników ma coś, o czym nie chce nikomu wspominać. Także pomysłodawcy programu Genesis nie mają czystego sumienia...
Muszę się przyznać, że gdyby takie reality show istniało, to na pewno nie odgonilibyście mnie od telewizora. Ta książka to prawdziwy rollercoaster akcji. Znajdziemy intrygi, tajemnice, walkę i to nie tylko o miłość. Książka liczy około 450. Dla jednych to za dużo, dla innych za mało, a ja powiem Wam, że w sam razem. Mamy czas wgryźć się w akcję, poznać dobrze bohaterów i po prostu zaczytać się w tej pozycji. Oczywiście, nie obejdzie się bez drugiej części. W cały szeregu książek gatunku New Adult, tak popularnego zresztą ostatnio, "Fobos" jest takim czarnym koniem, który zdecydowanie przebija się naprzód. Victor Dixen bardzo ciekawie podszedł do tematu. Niektóre rzeczy są trochę przerysowane, wręcz
prześmiewcze (statek Cupido). Czas przejść teraz do narracji. W książce były to dwie różne sposoby prowadzenia opowieści. Raz mamy narrację pierwszoosobową, którą prowadzi Leanor. Tam język jest prosty, czasami aż kusi o jakieś barwniejsze porównanie czy bardziej plastyczny styl pisania, a wtedy z odsieczą przychodzi trzecioosobowa narracja, taki narrator wszechwiedzący i wszystko się wyrównuje. Sięgając po tę książkę, nie możecie nastawić się na nudę. Tam dosłownie w każdym rozdziale coś nowego się dzieje. Bardzo fajnym dodatkiem jest to, że na skrzydełkach książki znajdują się ilustracje wszystkich uczestników programu Genesis.
Były same zalety, to teraz czas przejść do wad. Fabuła ma pewne luki. Uczestnicy pochodzą z biednych rodzin, czasami ze slumsów, są z różnych stron świata, a mimo to wszyscy perfekcyjnie mówią po angielsku. Czasami książka była trochę przewidywalna, potrafiłam zgadnąć co się będzie działo na następnych stronach. Nie wpłynęło to jednak zbytnio na odbiór tej powieści. Książka ma służyć naszej rozrywce i odstresowaniu, dlatego nie należy jej zbytnio "rozdrapywać". Jednak przez całą lekturę towarzyszyły mi dwa pytania. "Co musi popchnąć człowieka do chęci opuszczenia wszystkiego , tego co znamy?" oraz "Jak daleko jest się w stanie posunąć człowiek, żeby zdobyć to, co chce?".


Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Dominika

środa, 10 lutego 2016

Lauren Oliver "Requiem"

Taka jest właśnie przeszłość: unosi się, potem osiada i gromadzi warstwami. Jeśli się straci czujność, pogrzebie cię.
Oto trzeci, ostatni tom serii, w której poznajemy smak wojny o miłość i uczymy się o wadze naszych wyborów.

Lena odkąd żyje w Głuszy zmieniła się diametralnie. Już nie jest delikatną, nieśmiałą,
zahukaną dziewczyną, teraz to odważna kobieta, która nie boi się walki.   Jednak nawet ona ma pewną cechę, która jest niezmienna. Niezdecydowanie. Julian jej obecna miłość to wymarzony typ. Ciepły, troskliwy i uczuciowy. Mogłoby się zdawać chłopak z którym spędzi resztę życia. Jednak pojawia się Alex, ten z którym zaryzykowała swoje życie, przyjaźnie, reputację rodziny i znalazła się w Głuszy. Po tym jak z ich dwójki Lena przedostała się z Portland Alex zmienił się. Został zamknięty w kryptach, choć stamtąd uciekł pewne zdarzenia odciskają swoje piętna na całe życie. Podobno stara miłość nigdy nie rdzewieje. Czy Lena wybierze Alexa, który na razie nie jest sobą, czy Juliana dla którego ryzykowała byleby go uratować z rąk hien? 
Hana Tate po ucieczce Leny poddała się zabiegowi. Została sparowana z Fredem Hargrovem. Jego ojciec był burmistrzem Portland, a po jego śmierci władzę ma objąć Fred. Hana ma zostać jego drugą żoną. Pierwsza zniknęła w niezbyt wyjaśnionych okolicznościach. Wszyscy obwiniają za to źle przeprowadzony zabieg, jednak Hana ma inne podejrzenia. Nie jest to jedyne zmartwienie, które teraz ma na głowie. Każdy jej krok jest czujnie obserwowany przez hordy fotografów i reporterów, którzy podbudowują w ten sposób społeczeństwo. Chociaż nie jest to ostatnie ze spraw spędzających jej sen z powiek. Hana zrobiła rzecz niewybaczalną swojej najlepszej przyjaciółce. Zdradziła ją i Aleksa porządkowym.

Zbliża się prawdziwa rebelia. Do tej pory niewyleczeni Głuszę mieli dla siebie. Od pewnego czasu porządkowi niszczą ich życie. Bombardują lasy i najeżdżają osady. Jest to dopiero początek. Odmieńcy bowiem chcą odbyć wojnę. Za miłość.
Wy wszyscy, gdziekolwiek jesteście: wy w strzelistych miastach i wy w małych wioskach.

Znajdźcie w sobie to, co najtwardsze, kamienne bryły, żelazne pręty i ogniwa, i wyrzućcie precz. Umówmy się tak: zrobię to, jeśli i wy to zrobicie, teraz i na zawsze.

Zburzcie mury.

Ciężko jest mi pisać to moje podsumowanie, opinię. Zacznę od relacji Leny z
chłopakami. Większość kibicowała Julianowi, ja jednak mimo aroganckiego zachowania pozostałam sercem przy Aleksie. Plusem jest to, że wszystko się wyjaśni. Chociaż po przeczytaniu zakończenia chciałam krzyczeć z frustracji i bezsilności. Autorka pozostawia więcej pytań i niewiadomych niż jakichkolwiek odpowiedzi. Ciekawe jest wprowadzenie rozdziału poświęconego Hanie, która została zapomniana w "Pandemonium". Muszę Was od razu ostrzec. Akcja nie jest zbyt wartka. Nie bójcie się, wcale nie jest nudno, po prostu możecie delektować się książką. Dopiero na końcu, w samym finale nie będziecie mogli wytrzymać na jednej stronie. Pozwólcie sobie zagłębić się w książce, która pokazuje, że człowiek bez miłości staje się Zombie. Sami zdecydujcie po której stronie tej barykady chcielibyście być.



Książka przeczytana w ramach wyzwania CZYTAM YOUNG ADULT oraz KLUCZNIK 2016

niedziela, 31 stycznia 2016

Lauren Oliver "Pandemonium"

Przez chwilę czuję się, jak gdybym wkroczyła w sen i stoję przez jakiś czas nieruchomo, mrugając oczami i próbując nadać sens temu innemu światu.
Lena dostała się do Głuszy. Jest jednak pewien problem. Musi żyć tam sama. Jej ukochany Alex ją opuścił, a Lena nie jest przyzwyczajona do dość trudnych warunków panujących po drugiej stronie żelaznego płotu. Jest bliska śmierci, kiedy w dziczy odnajduje ją Raven. To
dziewczyna niewiele starsza od niej, a już zarządzą jednym z obozów tam mieszkających. Lena przyłącza się do nich. Od teraz wiedzie zupełnie inne życie, a w środku jej duszy cały czas żyje Alex, które nie daje jej o sobie zapomnieć. Dziewczyna przekonuje się, jaka jest naprawdę słaba. A życie w głuszy to nie przelewki. Od teraz trzeba walczyć, żeby przeżyć następny dzień.
Lena Morgan Jones to członkini AWD. 
Bo nigdy tak naprawdę nie będziemy w stanie zrozumieć drugiego człowieka. Możemy jedynie próbować, szukając po omacku drogi przez tunele, starając się oświetlić je pochodnią.
Uważa remedium za rzecz oczywistą, a ludźmi, którzy mają delirię gardzi. Ale Jones to nasza Lena Haloway. Dostała specjalne zadanie. Ma ogserwować Juliana Finemana. Jest to syn najważniejszej osoby, która zarządza AWD. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ Julian jest z wyższych sfer, a Lena Morgan Jones jest jak najbardziej pospolitą nastolatką po wyleczeniu.
Dość ciekawa sytuacja do ich zbliżenia dochodzi podczas ataku na manifestacji. Lenę i Juliana porywają Hieny. Brutale niewyleczeni, którzy uważają przemoc za najlepsze rozwiązanie. Ani chłopak, ani tym bardziej Lena nie wiedzą czemu zostali uprowadzeni. Prawdą jest jednak to, że Julian jeszcze nie został wyleczony i może "zarazić" się delirią. Chłopak coraz bardziej przypomina jej Alexa, od którego śmierci minęło już pół roku. Julian zaspokaja jej potrzebę drugiej osoby, która już kiedyś została w niej obudzona. Zarówno Alex jak i młody Fineman potrafią obudzić w Lenie ogromne emocje.
Smutek to uczucie, jak gdyby się tonęło, jak gdyby grzebano cię w ziemi. Zanurzam się w wodzie, która ma płowy kolor rozkopanej gleby. Każdy oddech dusi. Nie ma niczego, czego można by się przytrzymać, niczego, w co można by się wbić pazurami. Nie ma wyjścia, trzeba odpuścić. Odpuścić. Poczuć wokół siebie ciężar, poczuć kurczenie się płuc, powoli narastające ciśnienie. Pozwolić sobie na to, by opaść głębiej. Nie ma nic, tylko dno. Nie ma nic, tylko smak metalu, echo dawnego życia i dni, które zlewają się w ciemność.
Emocje, które towarzyszyły czytelnikowi przy zakończeniu Delirium były bardzo duże. Trzymały w napięciu i dzięki nim odczułam potrzebę przeczytania drugiej części. Nie chcę
spoilerować, ale zakończenie Pandemonium sprawi, że poczujecie potrzebę natychmiastowego zdobycia "Requiem". Nie wyobrażam sobie pominięcia drugiej części, która jest bardzo istotna. Trzeba przyznać, że akcja coraz bardziej się rozkręca. Możemy głębiej poznać historię bohaterów, dzięki czemu mamy wrażenie ich ogromnej cielesności. Autorka zadbała o ty, żebyśmy się nie nudzili. Rozdziały pisane są na dwa sposoby. Jeden z nich "WTEDY" opowiada o życiu Leny zaraz po przybyciu do Głuszy, zaś "TERAZ" to życie i działania Leny Morgan Jones. Jest to ciekawy styl pisania, który co prawda jest coraz częściej stosowany przez autorów, jednak nie wszystkim się to udaje, ale Lauren Oliver poradziła sobie z tym naprawdę dobrze. Czuję obowiązek o poinformowaniu Was o skutku ubocznym. Uważajcie, po przeczytaniu książki nie zaznacie spokoju!J





Książka przeczytana w ramach wyzwania CZYTAM YOUNG ADULT oraz KLUCZNIK 2016

sobota, 9 stycznia 2016

Lauren Oliver "Delirium"


Miłość – najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija. Ale to niedokładnie tak. To skazujący i skazany. To kat i ostrze. I ułaskawienie w ostatnich chwilach. Głęboki oddech, spojrzenie w niebo i westchnienie: dzięki ci, Boże. Miłość – zabije cię i jednocześnie cię ocali.
Amor deliria nervosa potocznie zwana delirią. Najgorsza choroba na świecie. Jeżeli na nią zachorujecie źle skończycie. Na szczęście ludzkość od czterdziestu trzech lat ma na miłość lekarstwo.
Każdy obywatel przyjmuje remedium po skończeniu osiemnastu lat. Uważa się, że miłość zabija,sprawia cierpienie i niewyobrażalnie wręcz ogłupia człowieka. Nikomu jest więc nie potrzebna, przecież można się wyleczyć żyć szczęśliwie i spokojnie, a partnera na całe życie idealnie dobranego do nas. Wszyscy jednak zapomnieli, że miłość to nie tylko wszystko co złe. To przede wszystkim szczęście, uniesienie, możliwość zrobienia wszystkiego, wsparcie, bezpieczeństwo przy drugiej osobie, ... Jednym słowem wszystko co najlepsze. Założę się, że kojarzycie historię Romea i Julii. Ta piękna książka w świecie wolnym od miłości służy za przestrogę przed konsekwencjami zakochania. Pewna osoba miała się jednak przekonać, że to uczucie wcale nie jest straszne.  
Życie nie jest życiem, jeśli się przez nie tylko prześlizgniesz. Wiem, że jego istota polega na tym, by znaleźć rzeczy, które mają znaczenie, i trzymać się ich, walczyć o nie i nie odpuścić.
Lena Haloway święcie wierzy w słuszność remedium. Może to
wynikać z wielu powodów. Jej matka mimo trzykrotnego leczenia zabiła się z miłości do jej ojca, który nie żył. Jej siostra, Rachel przed zabiegiem szaleńczo się zakochała, a potem to wszystko straciła. Dziewczyna odlicza dni do swojej szansy na (według niej) szczęście, niecierpliwie czeka na dzień, w którym dostanie swoją dawkę leku. Poznaje jednak Alexa. Lena myśli, że będzie to bezpieczna znajomość. On jest rok straszy, wyleczony, na pewno sparowany. Czego się bać? Chłopak odkrywa przed nią swoją największą tajemnicę. Wcale nie jest uleczony. Mieszka w Głuszy, miejscu gdzie nikt nie wierzy w idee państwa, nikt nie dostał remedium i gdzie ludzie nie boją się kochać. Ku przerażeniu Leny zakochuje się w Aleksie. Czas zabiegu zbliża się nieubłaganie. Teraz dziewczyna myśli, że mogą wygrać z systemem. Ich dwójka przeciwko setkom tysięcy ludzi. Co zrobi Lena? Podda się zabiegowi? Zostanie z Alexem? Tylko co wtedy?
Jego oczy błyszczą światłem, jest w nich więcej światła niż we wszystkich słońcach wszechświata, więcej światła, niż mogłoby powstać przez setki miliardów lat.
Muszę przyznać, że książka mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam
się po niej tyle dojrzałości. Książka nie przyprawia o zbyt szybkie bicie serca. Odpręża, sprawia, że spływa na czytelnika spokój. Autorka znalazła ciekawy temat. Nie spotkałam się jeszcze z podobną dystopią. Jest miłą odmianą od książek o wilkołakach, wampirach, mitologii i wszystkiego co magiczne. Książka wciąga i aż do końca nie da się przestać o niej myśleć. W mojej głowie, przez cały czas tłukło się jedno pytanie. Czy potrafiłabym żyć bez miłości, wyleczyć się z niej? A wy? 



Książka przeczytana w ramach wyzwania: CZYTAM YOUNG ADULT oraz KLUCZNIK 2016