Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 sierpnia 2022

Wakacyjny romans | "Ludzie, których spotykamy na wakacjach" Emily Henry



Wychodzę z założenia, że czytanie książek ma nam przynosić frajdę. Nie lubię, kiedy ludzie szufladkują siebie nawzajem na podstawie czytanych gatunków. Czytajmy co chcemy i dajmy czytać w spokoju innym. Sama czytam bardzo różnorodnie. Ale niezmiennie od lat uwielbiam romanse. Dzisiaj przychodzę do Was z poleceniem właśnie z tego gatunku.

poniedziałek, 1 marca 2021

Łamiąca serce "Kobieta w biały kimonie" Ana Johns



Nie tego się spodziewałam. Opis sugerował mi łzawe love story, które będzie opowiadało historię miłości zakazanej. A dostałam zupełnie coś innego. "Kobieta w białym kimonie" to historia łapiąca za serce, która sprawia, że zaczynamy się zastanawiać kim jesteśmy jako ludzie. Wybierzcie się w podróż do kraju Kwitnącej Wiśni i sami się przekonajcie, czy i wam ta historia poruszy najgłębsze zakamarki duszy.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Wreszcie jakiś przyzwoity romans "Kocham tylko tak" Kate Sterritt


Ostatnimi czasy miałam dość wszelkich romansów. Byłam nimi szalenie zmęczona. Kiepska fabuła, brak zachwycających zwrotów akcji, papierowi bohaterowie, a miłość pomiędzy nimi niczym z kiepskiego harlequina. Dlatego z dość dużym sceptycyzmem podchodziłam do książki Kate Sterritt. I chyba dzięki takiemu nastawieniu jestem dość mocno zadowolona z tej książki.

środa, 28 grudnia 2016

Dla wrażliwców "Cytrynowy sad" Luanne Rice


Zapraszam Was dzisiaj na ostatnią recenzję w tym roku. Książka, która porusza temat straty, nielegalnej imigracji, różnych kultur i statusów oraz więzi, które tworzą się, bo każdy z bohaterów stracił dziecko. Powieść, gdzie miłość i rodzinna to najważniejsze wartości.

czwartek, 24 marca 2016

Michaela i Elaine DePrince "Wytańczyć marzenia"


To nadzieja sprawiła, że ośmieliłam się marzyć, i to nadzieja pomogła mi spełnić te marzenia.
Poznajcie Mabinty Bangurę. To czarnoskóra dziewczynka z wrodzoną chorobą,
bielactwem, która kiedyś ośmieliła się marzyć i mieć nadzieję na lepsze jutro. W wieku kilku lat potrafiła czytać i pisać w kilku językach, ale to wszystko tylko za sprawą rodziców, którzy pokazali, że w czarnoskórym środowisku dziewczynka może posiadać coś więcej niż umiejętność usługiwania mężczyźnie. Problemy zaczęły się pojawiać kiedy w Afryce zaczęła się wojna, a ojca Mabinty zabito. Razem z matką musi przeprowadzić się do wujka, który dziewczynki wręcz nienawidzi.
W dniu, w którym umarł mój ojciec, wierzyłam, że odczuwam ból najgorszy z możliwych, że takiego bólu nie będę czuła już nigdy. A potem przeniosłam się do domu po lewej stronie i nauczyłam się, że ból, niczym zieleń dżungli, ma wiele odcieni.
Kolejny cios spada na nią niedługo. Oto jej ukochana matka umiera. Teraz nie ma już nikogo, kto broniłby ją przed światem. Nikogo kto by kochał... Zostaje oddana do sierocińca razem z wieloma innymi dziećmi, które mają tam namiastkę domu. Tam była tylko numerem 27. Najmniej lubiana ze wszystkich dzieci ze względu na ogromną ciekawość i wygląd, na zawsze naznaczona traumatycznymi wspomnieniami. Pewnego dnia znajduje gazetę, na której
na okładce jest baletnica. To zdjęcie pomogło przetrwać najgorsze, było uspokojeniem po oglądaniu codziennie zabitych ludzi na ulicy. I wtedy, kiedy pozornie może być tylko gorzej, staje się lepiej. Mabinty ktoś chciał zaadoptować. Przyjeżdża do Ameryki i zaczyna zupełnie nowe życie, tym razem jako Michale DePrince. Porzuca stare życie, ale jedno zostaje. Marzenie o byciu baletnicą. W nowym kraju ma większe szansę na spełnienie marzenia, ale dyskryminacja rasowa występuje wszędzie, nie tylko w balecie. Michela zaczyna walkę o swoje marzenie, ale też walczy o przetarcie drogi innym czarnoskórym dzieciom, których w balecie jest strasznie mało. Jest na tyle silna, że nie zrażają ją stereotypy, rosnąca zazdrość i jawne przejawianie niechęci w związku z jej pochodzenie. Jeśli przeżyła wojnę, to teraz nic już jej nie złamie.
Wśród wszystkich błogosławieństw, jakich doświadczyłam była też duża dawka nadziei.
To nie jest książka typowo ukazująca trudne życie dzieci w Afryce. Prawdą jest, że
pierwsze rozdziały ukazują życie Michaeli w Afryce. Podczas ich czytania czytelnik odczuwa swego rodzaju ból. Wojna i ciężkie życie, wtedy kilkuletniej dziewczynki opisane są z ogromną szczerością i autentycznością. Mimo to, książka jest pełna wiary, optymizmu i nadziei na uśmiech losu, na lepsze jutro. Kiedy czytałam tą książkę, odczuwałam ogromną przyjemność. Tchnęła ona we mnie nowe pokłady radości i motywacji. Jest to kolejna publikacja, która pozwala nam spojrzeć na świat oczami drugiej osoby, docenić nasze życie. Polecam, naprawdę warto!
Mama wytłumaczyła, że tańczenie w balecie jest jak czytanie książki. Najpierw uczysz się liter. Później słów. Dopiero potem składasz je razem, aby tworzyły historię.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję

niedziela, 6 marca 2016

Parnaz Foroutan "Dziewczyna z ogrodu"

Mahbube Malakuti to starsza kobieta, która ponad wszystko kocha swój ogród. To ona nam opowie historię swojej ciotki Rachel , kiedy Mahbube nie było jeszcze na świecie, a Rachel cieszyła się życiem.... 
Rachel jest żoną Aszera, jak to bywa w arabskich małżeństwach wyszła za niego będąc jeszcze dzieckiem. Jego jedynym marzeniem, nie, nie można tak tego
nazwać, jego celem było posiadanie męskiego potomka. Taka można powiedzieć błahostka, a to decyduje o statusie rodziny. Niestety mimo, że już jakiś czas są małżeństwem nic się nie dzieje. Aszer jest sfrustrowany i bardziej brutalny przy zbliżeniach. Rachel przesiąka żądzą posiadania dziecka i modli się do Boga o nie, aby tylko zadowolić męża.
- Panie, daj mi dziecko - szeptała w stronę ciemnej wody.
- Proszę, daj mi dziecko. Syna, Panie. Tylko syna, tak żebym zawsze miała miejsce w jego domu. Błagam, Panie, ja muszę mieć dziecko!
Nikt z nas nie lubi działać pod presją, nieważne czy pod presją czasu czy osób. Rachel musiała znosić ciągłe pytania teściowej i osób z jej otoczenia, oszczerstwa pod jej adresem i rady od innych kobiet jak szybciej zajść w ciążę. Aszer posuwa się do drastycznych kroków, nie ma zahamowań przed zniszczenia szczęścia Rachel i ich małżeństwa. Postawił swoje pragnienia wyżej niż wszystko inne. W czarną dziurę rozpaczy spycha ją szczęście i ciąża szwagierki. 
Kładzie rękę na kamiennej cembrowinie studni i patrzy w jej czarną otchłań. 
– Słyszysz mnie? – pyta.
Pytanie odbija się echem i powtarza nieskończoną liczbę razy.
Rachel czeka na znak.
– Słyszysz mnie? – powtarza.
Przybliża twarz do otworu. Jej pytanie jest odpowiedzią. 
– Musisz zjeść to dziecko, które rośnie w jej brzuchu – mówi Rachel. Słyszy, jak jej głos wędruje i odbija się echem w tunelu. – Jeśli urodzi, wszystko stracę. (...) 
– Zabij to dziecko, które rośnie w jej brzuchu, a mnie daj syna. Nieważne, za jaką cenę. Daj mi syna. 
Myślę, że nie dziwny jest fakt, że Rachel popada w depresję, szaleństwo, hoduje w sobie nienawiść do całego świata i chęć zemsty na innych ludziach, za tak wielką krzywdę, którą jej Bóg wyrządził. Zostaje wytrącona z życia rodzinnego i społecznego. W jej głowie rodzi się przekonanie o byciu gorszą od innych. Nikt jej nie wsparł, nie próbował wysłuchać i podtrzymać ją na duchu, pomóc. Została kompletnie sama...
Książka jest naprawdę poruszająca. W bardzo dosadny sposób ukazuje życie
obowiązki kobiety w arabskim społeczeństwie, jednak nie jest brutalna. To nie są gołe fakty podane w najprostszy sposób. To emocjonująca opowieść, która nie odstrasza swoją historią, i jest idealna dla czytelniczki i tej trochę starszej, i tej młodszej, tak jak ja. Jest to idealna książka dla tych, którzy chcą brnąć dalej w powieści o tematyce arabskiej, ale nie są pewni, czy wytrzymają z ogromnym okrucieństwem, które tam można spotkać. Warto poświęci troszeczkę czasu na przeczytanie "Dziewczyny z ogrodu", dosłownie kilka chwil, ponieważ czyta się ją bardzo szybko. Piękna historią pokazująca, że presja, osamotnienie i ogromne oczekiwania są w stanie przerodzić się w nienawiść do wszystkiego, że czasem mając na uwadze własne szczęście i potrzeby niszczymy życie drugiego człowieka, czasami całkiem bliskiego, który zawsze przy nas jest.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję