poniedziałek, 21 października 2024

Tysiąc wylanych łez | "Tysiąc złamanych serc"


Obok tej książki nie mogłam przejść obojętnie. Nikt nie potrafi mnie tak poruszyć jak Tillie Cole. I tak było również tym razem. Moje serce zostało złamane, a później zostało posklejane na nowo.


Śmierć Poppy, ukochanej starszej siostry, złamała serce Savannah. W dziewczynie zakorzenił się smutek, który pochłonął ją i zmienił. Cael cierpi po samobójstwie brata. Jest pełen gniewu i złości, bo nie potrafi zrozumieć, co go popchnęło do tego. Oboje głęboko przeżywają żałobę i nie potrafią zacząć żyć normalnie. Zostają więc zgłoszeni do eksperymentalnego programu radzenia sobie ze śmiercią bliskich. Czy oboje mogą pomóc sobie nawzajem?

Historia Savannah i Caela to opowieść o stracie, bólu, ogromnym żalu i tęsknocie tak wielkiej, że ma się wrażenie, że już nigdy nie zazna się szczęścia. To również ukłon dla wszystkich tych, którzy kochali i utracili kogoś bliskiego. Bo każdy z nas inaczej przetrawia żałobę i to jest naturalne.

„Tysiąc złamanych serc” to trudna książką. Myślę, że wielu czytelników odnajdzie w niej swego rodzaju pociechę. Bo śmierć otacza nas nieustannie. Ale w końcu po rozpaczy, przychodzi moment, kiedy odnajdujemy w sobie siłę i stawiamy czoła smutkowi i przepracowujemy ból.

Miłość nie umiera - jest wieczna. Odciska się w naszych duszach. Jest darem, którego nie odbiera nawet śmierć. Jeżeli ktoś kochał cię i odszedł, jego miłość nigdy nie zblaknie. Wypełni ci serce i załata luki wyrwane przez żal.

Podczas lektury historii Savannah i Caela wylałam wiele łez. Od początku nie mogłam się oderwać od tej książki, choć czytanie jej było bolesne. Tillie Cole zrzuca na swoich bohaterów wiele cierpienia i bólu, ale wszystko jest opisane w piękny, niezwykle poruszający sposób.

poniedziałek, 14 października 2024

Nieoczywista książka | "Flock"

Czasami po przeczytaniu książki nie wiem, jak ją ocenić. Nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć, co o niej sądzę, czy mi się podobała, czy może wręcz przeciwnie. I tak jest w przypadku „Flock”. Jedyne, czego jestem pewna, jeżeli chodzi o tę książkę, to fakt, że jestem mocno zaintrygowana i muszę się dowiedzieć, co będzie dalej.


Cecelia została wychowana przez matkę. Z ojcem nigdy nie miała dobrych kontaktów, ale żeby trochę zarobić, postanawia przeprowadzić się do Triple Falls i zacząć pracować w fabryce ojca. Ma nadzieję, że pewnego dnia otrzyma po nim spadek i będzie mogła godnie zaopiekować się swoją matką. W nowym miejscu pracy poznaje Seana, do którego już od początku czuje pociąg. Z czasem poznaje przyjaciół chłopaka, a jeden z nich w szczególności przyciąga jej uwagę. Jednak Cecelia odkrywa, że mężczyźni mają wiele sekretów, których ona jeszcze nie odkryła.  Tylko, czy na pewno jest na nie gotowa?

„Flock” jest książką, która jest z kategorii darkromance i zdecydowanie wywołuje rumieńce na policzkach podczas lektury.  Nie każdemu pewnie będzie odpowiadał główny motyw tego erotyku, ale trzeba przyznać, że opisane sceny zbliżeń są bardzo realistyczne. Dlatego też, po książki powinni sięgnąć czytelnicy 18+.

Pragnę dla niego wszystkiego. Chcę, żeby się na to otworzył. Żeby doświadczył miłości, na którą zasługuje. I egoistycznie chcę być tą, która go nią obdarzy.

To jest ten typ historii, w której trzeba się zatracić i dać porwać fabule. Jest ona mocno tajemnicza, a przy tym szalenie intrygująca. Początkowo była lekko zdezorientowana, a kiedy wszystko zaczęło mi się jakoś układać i myślałam, że wiem, w jakim kierunku potoczy się akcja, autorka zaskakiwała mnie kolejnymi zwrotami akcji.

Kate Stewart jest bardzo zręczną pisarką. Stawia na klimat, który jest niepokojący, dziwny, inny. Końcówka tej książki pozostawia czytelnika z ogromnym niedosytem i mnóstwem pytań.