„Nocne łowy” to książka pełna potworów i zepsutych bogów. Atia jest ostatnią z rodu Nefasów. Potwory takie jak ona żywią się strachem. Z kolei Silas został pozbawiony przez bogów pamięci i został ich posłańcem. Kiedy Atia zabija człowieka Silas powinien wykonać wyrok bogów. Ale zamiast tego zawierają układ. Ona będzie mogła się zemścić na zabójcach rodziców. A on odzyska wolność.
Początek tej książki był niesamowicie obiecujący. Mroczna atmosfera, pełna mroku i niepewności. Choć nadal wszystko było utrzymane w klimacie odpowiednim dla młodzieży. Ogromnym plusem jest fakt, że książka jest przesiąknięta mitologią. I stanowi ona niesamowicie ważny element książki, a nie tylko tło ma innych wydarzeń.
Polubiłam się z piórem Alexandry Christo i dosłownie płynęłam przez tą historię. I choć to książka skierowana do młodzieży z typowymi dla tej kategorii wadami i zaletami, to ja osoba dorosła, muszę przyznać, że dobrze się bawiłam przy tej książce.
-Jest we mnie mrok - powtarzam.
- Rozejrzyj się. - Sylas pokazuje wodospad i niebo. - Tam, gdzie jest mrok, są również gwiazdy.
Bardzo żałuję, że autorka nie zdecydowała się na napisanie dylogii. Lubię jednotomówki, ale wtedy, kiedy mam poczucie, że historia jest kompletna. W tym przypadku jednak, wiele wydarzeń zostało potraktowanych po macoszemu i poświęcenie im większej ilości czasu wyszłoby historii na dobre. Poza tym polubiłam bohaterów i świat wykreowany przez Alexandrę Christo i z chęcią bym do niego wróciła.
