piątek, 28 marca 2025

Epicki finał | "The Prisoner Healer. Zdrada krwi"



Walka dobiega końca. Jesteście gotowi?


Kiva jest na dnie. Zawiodła ludzi, na których jej zależało i popełniła mnóstwo błędów, za które musi teraz zapłacić. Walka z wewnętrznymi demonami i konsekwencjami swoich działań nie będzie łatwa. Musi się jednak podnieść z kolan i przezwyciężyć ból, aby znaleźć sposób na naprawienie zła, które zostało wyrządzone.

Od początku książki zostajemy wrzuceni w wir akcji. Postaci, które pokochałam, na każdej kolejnej stronie narażone są na kolejne niebezpieczeństwa. W „Zdradzie krwi” znajdziecie bitwy, treningi magiczne, pełne przygód podróże po królestwach no i oczywiście epickie zakończenie. Nie mogłam się oderwać od tej książki od pierwszej do ostatniej strony.

Lynette Noni w piękny sposób opisała kobiecą siłę i moc przyjaźni. Autorka pokazuje, że prawdziwą rodziną są ci, których wybraliśmy, a nie osoby, z którymi dzielimy więzy krwi. I właśnie przyjaźń, akceptacja i ogólna rodzinna atmosfera otulają czytelnika niczym ciepły kocyk w zimne wieczory.

Historia Kivy daje nadzieję. Że mimo mrocznego miejsca, w którym czasami się znajdujemy w danym czasie, warto walczyć o powrót do światła. Że zawsze jest inne wyjście z sytuacji. Że warto próbować i się nie poddawać.

Wiedziałeś, kim jestem [...]. Znałeś mnie lepiej, niż ja znałam samą siebie. Przez dziesięć lat byłam martwa, a ty na powrót tchnąłeś we mnie życie. Ocaliłeś mnie, uwolniłeś i stworzyłeś. Pokazując mi, kim jesteś, pokazując mi swoją rodzinę, królestwo i życie, pokazując mi swoje serce, dałeś mi siłę, żebym poszła własną drogą.

Nie umiem wyrazić słowami jak bardzo kocham tę serię. I jak bardzo ubolewam, że to już koniec. Ta seria jest pełna zwrotów akcji i dramatyzmu. Kunszt pisarski autorki, jej dbałość o szczegóły i zaplanowanie tajemnic i zwrotów akcji to definicja prawdziwego geniuszu. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych trylogii jakie kiedykolwiek czytałam.