Przeczytałam już w swoim życiu sporo romansów. Uwielbiam te z motywem hokejowym czy small town. A teraz do tej listy spokojnie mogę dopisać romans w kowbojskim stylu 🤠🐎
Emmy wraca do rodzinnego miasteczka po wypadku, którego doznała podczas jazdy konnej. Chce odpocząć, zregenerować siły i na nowo zakochać się w jeździectwie. Z kolei Luke jest właścicielem lokalnego baru i najlepszym przyjacielem brata Emmy. Związany od zawsze z jej rodziną, traktuje ją jak młodszą siostrę. Dlatego też, kiedy widzi, że kobieta ma problemy, chce je pomóc. Tyle, że zupełnie niespodziewanie nagle między nimi zaczyna tworzyć się coraz głębsza więź.Dobrze wiedziałem, że z nią to jest igranie z ogniem. Ale chętnie wskoczyłbym dla niej w płomienie.
Z radosnym uśmiechem na ustach.
To taki rodzaj historii, którą pochłania się na raz. Dobre tempo akcji, bohaterowie, których da się lubić i dobre sceny zbliżeń. Trochę żałuję, że książka nie była dłuższa i nie było możliwości większej obserwacji jak zmieniała się relacja Emmy i Luka, jak poznawali się nawzajem. No i mogłoby być więcej slow burnu w tej książce 🥺
Ta myśl mnie jakoś przeraziła, zarazem wzbudzając we mnie poczucie ogromnego szczęścia. Nie za bardzo wiedziałem, co się robi z tym całym zakochaniem, ale wiedziałem, że chcę dzielić z nią wszystko. Powolne tańce w kuchni, nocne imprezy z piciem shotów, przejażdżki w górach, namiętny seks, popołudniowe drzemki, jazdę autem z otwartymi oknami.
Pragnąłem tego wszystkiego.
„Done and Dusted” to historia miłosna, która porusza tematykę pokonywania strachu, rozpoznawania i rozumienia ADHD oraz dawania drugiej szansy. A to wszystko w otoczeniu uroczego życia na ranczu.
Jestem przekonana, że tak jak spodobał mi się pierwszy tom, tak zakocham się w całej serii Ranczo Rebel Blue.
