piątek, 31 października 2025

Książkowe katharsis | "Jasna strona życia"


 

„Jasna strona życia” to opowieść przyjaźni, stracie i życiowych zmianach.

Książka opowiada historię trzech kobiet na rozdrożu, doświadczających dramatycznych zmian w swoim życiu. Lark jest rezydentką na onkologii, która z powodu zbytniego przywiązania do pacjentów zostaje wysłana do pracy na ostrym dyżurze. Znany chirurg, na którego wszyscy mówią dr Szatan, oferuje jej ułatwienie powrotu na onkologię w zamian za udawanie jego dziewczyny. Joy nie umie pogodzić się ze śmiercią swojego brata i próbuje odnaleźć się w świecie bez niego. Ellie, mama Lark, znajduje się właśnie na zakręcie w swoim małżeństwie.

Każda z bohaterek jest inna, ma swoje problemy, swoją historię. Ale łączy je jedno. Wszystkie w relacjach z innymi odnajdują siłę na pokonywanie trudności. Kristan Higgins każdej ze swoich bohaterek dała czas i przestrzeń. Mamy okazję poznać ich historię, zrozumieć co ukształtowało ich charaktery i osobowości.

„Jasna strona życia” to nie jest romans, a potężna dawka literatury kobiecej. Choć oczywiście wątek romantyczny w tej książce również się znajduje. I muszę przyznać, że bardzo podoba mi się, że autorka w dość nieoczywisty sposób wykorzystała popularny motyw fake dating. W tej książce jest mnóstwo zabawnych momentów, ale są i takie które doprowadzają do łez swoim pięknem i prawdziwością.

wtorek, 16 września 2025

Jane Austen w młodzieżowym wydaniu | "Wtedy i teraz"



Jak często sięgacie po młodzieżówki?

Devon od lata kocha twórczość Jane Austen i marzy o życiu jak na kartkach klasycznego romansu. Jest uczennicą ostatniej klasy liceum, bez celu, ale w gruncie rzeczy jest dość zadowolona ze swojego życia. Wszystko zaczyna się komplikować, kiedy jej uczucia do najlepszego przyjaciela się pogłębiają, do jej domu wprowadza się kuzyn, a na horyzoncie pojawia się gwiazda drużyny futbolowej, która działa na nerwy Devon.

Tempo akcji jest nieco powolne i może wydawać się, że niewiele się dzieje, ale niesamowite jest, jak szybko mijają kolejne strony. To jedna z tych książek, od których trudno mi się było oderwać. Lekka, prosta, ale przy tym poruszająca wiele ważnych tematów, ukazująca rozwój relacji.

Emma Mills stworzyła powieść pełną humoru, ciepła i nastoletniej energii. Nie mogę powiedzieć, że zakochałam się w tej książce po uszy, tak jak miałam nadzieję, ale głęboko na kartach tej książki kryło się coś co mnie urzekło.

To, że ludzie umierają, nie oznacza, że mamy przestać myśleć o nich tak, jak dotychczas. I wspominać o tym, jacy naprawdę byli. To, że kogoś już nie ma, nie znaczy, że wcześniej nie był złym człowiekiem, ani że nigdy nie zrobił niczego głupiego.


Mimo to, powoli, powolutku zaczynam odczuwać, że nie jestem typowym odbiorcą takiego rodzaju powieści.To wszystko, co zostało przytoczone przez autorkę już przeżyłam i jest to za mną. Teraz odczuwam swego rodzaju nostalgię kiedy o tym myślę. Jednak książka „Wtedy i teraz” zdecydowanie zasługuje na to, by ją poznać. 

środa, 20 sierpnia 2025

Romans z Dzikim Zachodem w tle | "Done and Dusted"



Przeczytałam już w swoim życiu sporo romansów. Uwielbiam te z motywem hokejowym czy small town. A teraz do tej listy spokojnie mogę dopisać romans w kowbojskim stylu 🤠🐎

Emmy wraca do rodzinnego miasteczka po wypadku, którego doznała podczas jazdy konnej. Chce odpocząć, zregenerować siły i na nowo zakochać się w jeździectwie. Z kolei Luke jest właścicielem lokalnego baru i najlepszym przyjacielem brata Emmy. Związany od zawsze z jej rodziną, traktuje ją jak młodszą siostrę. Dlatego też, kiedy widzi, że kobieta ma problemy, chce je pomóc. Tyle, że zupełnie niespodziewanie nagle między nimi zaczyna tworzyć się coraz głębsza więź.

Do­brze wie­dzia­łem, że z nią to jest igra­nie z ogniem. Ale chęt­nie wsko­czył­bym dla niej w pło­mie­nie.
Z ra­do­snym uśmie­chem na ustach.

To taki rodzaj historii, którą pochłania się na raz. Dobre tempo akcji, bohaterowie, których da się lubić i dobre sceny zbliżeń. Trochę żałuję, że książka nie była dłuższa i nie było możliwości większej obserwacji jak zmieniała się relacja Emmy i Luka, jak poznawali się nawzajem. No i mogłoby być więcej slow burnu w tej książce 🥺

Ta myśl mnie jakoś prze­ra­zi­ła, za­ra­zem wzbu­dza­jąc we mnie po­czu­cie ogrom­ne­go szczę­ścia. Nie za bar­dzo wie­dzia­łem, co się robi z tym całym za­ko­cha­niem, ale wie­dzia­łem, że chcę dzie­lić z nią wszyst­ko. Po­wol­ne tańce w kuch­ni, nocne im­pre­zy z pi­ciem sho­tów, prze­jażdż­ki w gó­rach, na­mięt­ny seks, po­po­łu­dnio­we drzem­ki, jazdę autem z otwar­ty­mi okna­mi.
Pra­gną­łem tego wszyst­kie­go.

„Done and Dusted” to historia miłosna, która porusza tematykę pokonywania strachu, rozpoznawania i rozumienia ADHD oraz dawania drugiej szansy. A to wszystko w otoczeniu uroczego życia na ranczu.
Jestem przekonana, że tak jak spodobał mi się pierwszy tom, tak zakocham się w całej serii Ranczo Rebel Blue.

czwartek, 31 lipca 2025

Królowa romansów powraca | "Funny Story"



Kto jest w Waszej topce najlepszych autorów romansów?

Emily Henry w najlepszym wydaniu! Pokochałam historię Daphne i Milesa od pierwszej strony do ostatniej kropki. Słodka, wzruszająca, ciepła. Tak mogłabym określić „Funny Story”.

W życiu Daphne wszystko zaczyna się sypać, kiedy jej narzeczony tuż po wieczorze kawalerskim postanawia ją rzucić i związać się ze swoją najlepszą przyjaciółką z dzieciństwa, Petrą. Zraniona i porzucona Daphne wprowadza się do byłego chłopaka Petry. W końcu znaleźli się w identycznej sytuacji i są w stanie siebie zrozumieć wzajemnie. Sprawy się jednak lekko komplikują, kiedy postanawiają udawać związek, żeby wzbudzić zazdrość w byłych partnerach...

Je­stem cy­nicz­ką. A cy­nik to ro­man­tyk, który za bar­dzo się boi, żeby mieć na­dzie­ję.

Emily Henry idealnie wyważyła tę historię, która jest romcomem, ale przy tym porusza wiele ważnych tematów. Jest to także opowieść o odkrywaniu siebie, o tym kim jesteś, co lubisz i czego chcesz od życia. Dla mnie „Funny Story” była najlepszą książką jej autorstwa, jaką miałam okazję czytać.

Wszystkie te chwile w ciągu dni, tygodni i miesięcy, które nie zostaną zaznaczone w kalendarzu odręcznie narysowanymi gwiazdkami albo małymi naklejkami.
To te chwile składają się na życie.

Zarówno Daphne, jak i Miles to postaci, którym Henry poświęciła wiele uwagi i miłości. Obserwujemy ich interakcje, poznajemy przeszłość, jesteśmy świadkami zmian, które zachodzą w ich życiu. Ta para idealnie się dopełnia i nie da się ich nie kochać.


poniedziałek, 23 czerwca 2025

Piękna historia | "Jesteś moim jutrem"



Jaką ostatnio książkę przeczytaliście, którą możecie polecić?

Poprzedni związek sprawił, że Win przestała wierzyć w relacje na stałe. Próbuje odzyskać swoją niezależność i kontrolę nad życiem. Z kolei Bo po przezwyciężeniu trudności stara się czerpać z życia jak najwięcej. Jedna impreza Halloweenowa sprawia, że ich ścieżki się przecinają. Przygoda na jedną noc niespodziewanie będzie musiała przerodzić się w coś więcej.

„Jesteś moim jutrem” to niezwykle emocjonalna i piękna historia o dwójce ludzi, którzy się spotkali i uzdrowili. Ważnym elementem tej książki są bohaterowie i ich niepełnosprawność. Autorka sama ma niedorozwój kończyny górnej i dlatego postać Win jest tak bardzo prawdziwa, a jej przeżycia i przemyślenia poruszają czytelnika.

Język i styl w tej książce są dość proste, a przez to jest ona otulająca niczym ciepły koc. Relacja między Bo i Win zmienia się stopniowo. Zaczynają od przyjaźni i wzajemnego szacunku po to, żeby ich znajomość mogła przerodzić się w coś więcej. Ta książka dostarcza czytelnikowi wielu emocji. Pojawią się i uśmiech, i łzy wzruszenia.

Konkurowanie z niskimi oczekiwaniami najzwyczajniej cię rozwala. Nic nie wydaje się wygraną. Ale, jak większość ludzi, z czasem pozbyłam się części kompleksów. Odnalazłam własny rytm. Zrozumiałam, kim jestem, niezależnie od przeszkód i urazy, które w sobie nosiłam. Zaczęłam budować tożsamość, opierając się na tym, co wzmacniało pewność siebie. Kim byłam, zamiast kim nie byłam i nigdy nie będę. Przestałam ukrywać części siebie.

Muszę przyznać, że miejscami ta historia była jak dla mnie zbyt przesłodzona. Za mocno wyidealizowana. Ale nie zmienia to faktu, że pochłonęłam tę książkę w kilka godzin. Zakochałam się w Win i Bo od pierwszej strony I bardzo się cieszę, że w literaturze mamy coraz szerszą reprezentację bohaterów z różnymi niedoskonałościami. Autorka nie boi się poruszać trudnych tematów i pokazuje nam inną perspektywę. Dlatego też bardzo się cieszę, że ta książka powstała, a ja miałam okazję ją przeczytać.

piątek, 23 maja 2025

Piękna historia | "Nowy rozdział w Story Lake"


Wierzycie w szczęśliwe zakończenia?

Hazel Hart jest bestsellerową autorką romansów. A raczej była. Po burzliwym rozwodzie tkwi w życiowym i pisarskim dołku. Ale wreszcie postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i przeprowadza się do małego miasteczka w poszukiwaniu inspiracji. A zadanie nie jest łatwe. Musi przekonać Cama, najbardziej zrzędliwego mężczyznę na świecie, który remontuje jej dom, żeby został jej pisarską inspiracją.

Bądźmy szczerzy. Uwielbiam książki Lucy Score. Z mistrzowską precyzją tworzy historie, które bawią, wzruszają i przyprawiają o szybsze bicie serca. I tak było również i tym razem.

Lucy Score zaprasza swoich czytelników do Story Lake, miejsca, gdzie wszyscy wiedzą o innych wszystko. To mała, zamknięta społeczność, pełna ciepła, uroku i chaosu. Każdy z mieszkańców jest niepowtarzalny. Mam ogromną nadzieję, że wrócimy jeszcze do tego miejsca i poznamy lepiej innych bohaterów.

Relacja między Hazel a Camem nie należy do najprostszych. Napięcie między nimi jest już wyczuwalne od pierwszych stron. Interakcje między Hazel i Camem są pełne żartów, czułości i chemii, która trzymała mnie w napięciu od początku do końca. Uwielbiałam Hazel i jej poczucie humoru. Z kolei Cam jest uosobieniem zrzędy, który w ten sposób chroni swoje uczucia i złote serce. Ich słowne przepychanki były doskonałe. A kilka scen potrafi wywołać rumieńce...

„Nowy rozdział w Story Lake” nie należy do najkrótszych książek. Ale każda ze scen była ważna i potrzebna. Dosłownie pochłonęłam te ponad 600 stron książki i nie mogłam się od niej oderwać. Dla mnie Lucy Score to królowa książkowych rom-comów!

środa, 16 kwietnia 2025

Śnieżna kula | "Snowglobe"

Lubicie oglądać programy typu reality show? A czy zdecydowalibyście się na zostanie gwiazdą takiego programu?


Świat został zniszczony przez katastrofę klimatyczną. Teraz to nic innego jak skuta lodem pustynia. Chobahm jest jedną z wielu, która pracuje przy wytwarzaniu energii. Większość zostaje przesłana do Snowglobe, miasta chronionego kopułą, który jest jedynym ciepłym miejscem na świecie. Ich nagrodą za ciężką pracę jest stały dostęp do nagrań z życia mieszkańców Snowglobe w formie reality show. I obietnica szansy na zostanie jednym ze szczęśliwców. Chobahm dostaje tę szansę. Ma jednak jedno zadanie. Musi udawać zmarłą aktorkę z kopuły. Tylko czy Chobahm da radę? I jakie tajemnice skrywa Snowglobe?

Autorka stworzyła naprawdę solidną dystopię. Koncepcja na świat jest świeża, zwroty akcji są zaskakujące, a rozwój postaci imponujący – zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wiele bohaterów jest podobnych do siebie pod względem fizycznym, a mimo to udaje się zachować odrębność między nimi.

Soyoung Park bada temat nierówności społecznych. Zestawia ze sobą mroźne pustkowie, naznaczone biedą i cierpieniem z ekstrawaganckim życiem wewnątrz kopuły, którego mieszkańcy opływają w luksus.

„Snowglobe” to niesamowicie wciągająca książka, która pełna jest mrocznych sekretów. Park rzuca światło na skorumpowany świat, w którym media manipulują jednostką, standardy piękna niszczą życie, a inżynieria genetyczna jest śmiertelnie niebezpieczna.
Autorka w zręczny sposób wyważyła ciężar tej historii, co sprawia, że po „Snoglobe” może sięgnąć również nieco młodszy czytelnik. Ta historia pozostawia po sobie mnóstwo pytań i przemyśleń.

piątek, 28 marca 2025

Epicki finał | "The Prisoner Healer. Zdrada krwi"



Walka dobiega końca. Jesteście gotowi?


Kiva jest na dnie. Zawiodła ludzi, na których jej zależało i popełniła mnóstwo błędów, za które musi teraz zapłacić. Walka z wewnętrznymi demonami i konsekwencjami swoich działań nie będzie łatwa. Musi się jednak podnieść z kolan i przezwyciężyć ból, aby znaleźć sposób na naprawienie zła, które zostało wyrządzone.

Od początku książki zostajemy wrzuceni w wir akcji. Postaci, które pokochałam, na każdej kolejnej stronie narażone są na kolejne niebezpieczeństwa. W „Zdradzie krwi” znajdziecie bitwy, treningi magiczne, pełne przygód podróże po królestwach no i oczywiście epickie zakończenie. Nie mogłam się oderwać od tej książki od pierwszej do ostatniej strony.

Lynette Noni w piękny sposób opisała kobiecą siłę i moc przyjaźni. Autorka pokazuje, że prawdziwą rodziną są ci, których wybraliśmy, a nie osoby, z którymi dzielimy więzy krwi. I właśnie przyjaźń, akceptacja i ogólna rodzinna atmosfera otulają czytelnika niczym ciepły kocyk w zimne wieczory.

Historia Kivy daje nadzieję. Że mimo mrocznego miejsca, w którym czasami się znajdujemy w danym czasie, warto walczyć o powrót do światła. Że zawsze jest inne wyjście z sytuacji. Że warto próbować i się nie poddawać.

Wiedziałeś, kim jestem [...]. Znałeś mnie lepiej, niż ja znałam samą siebie. Przez dziesięć lat byłam martwa, a ty na powrót tchnąłeś we mnie życie. Ocaliłeś mnie, uwolniłeś i stworzyłeś. Pokazując mi, kim jesteś, pokazując mi swoją rodzinę, królestwo i życie, pokazując mi swoje serce, dałeś mi siłę, żebym poszła własną drogą.

Nie umiem wyrazić słowami jak bardzo kocham tę serię. I jak bardzo ubolewam, że to już koniec. Ta seria jest pełna zwrotów akcji i dramatyzmu. Kunszt pisarski autorki, jej dbałość o szczegóły i zaplanowanie tajemnic i zwrotów akcji to definicja prawdziwego geniuszu. Bez wątpienia jest to jedna z najlepszych trylogii jakie kiedykolwiek czytałam.

piątek, 28 lutego 2025

Polska młodzieżówka | "Welesówna. Sekrety nieumarłych"



Jak często sięgacie po twórczość polskich autorów?

Ja jeszcze kilka lat temu unikałam ich jak ognia. Żyłam przeświadczeniem, że te książki są nijakie i na pewno mi się nie spodobają. Ale teraz jestem ogromną fanką polskich autorów!
Ted powoli oswaja się ze swoją rolą Welesówny. Jednak jak na złość Witek coraz mniej angażuje się w pomaganie nadprzyrodzonym istotom. Jest skryty, a Tosia jest zdeterminowana za wszelką cenę mu pomóc. Jakby tego było mało matura zbliża się wielkimi krokami, no i ktoś porwał rusałki z jeziora!

Bardzo polubiłam się ze stylem Miki Modrzyńskiej. Ma już swoje miejsce w moim sercu obok Anety Jadowskiej i Magdaleny Kubasiewicz. Mam ogromną słabość do twórczości tych autorek. Wszystko co wychodzi spod ich pióra idealnie wpasowuje się w mój gust.

Czytanie tej książki było jak powrót do moich nastoletnich lat i do początkowej fascynacji mitologią słowiańską.
Ta seria jest idealna dla młodszej młodzieży, a ta trochę starsza może potraktować ją jako lekką rozrywkę. Napisana w bardzo przyjemny sposób wciąga już od pierwszych stron. Spokojnie można ją przeczytać na jedno posiedzenie. Klimat małej wsi, gdzie wszyscy siebie znają sprawił, że ta książka dawała poczucie ciepła.

Uwielbiam to, że Ted jest typową 18-latką. Trochę bezradną, lekko szaloną i ciut naiwną. Ale kto z nas nie był taki w tym wieku? Zdecydowanie potrzebuję więcej jej przygód. W końcu co może pójść nie tak, kiedy maturzystka opiekuje się słowiańskimi demonami? Prawie wszystko! A ja chcę zobaczyć więcej jej zwariowanego życia.

piątek, 31 stycznia 2025

Piękno i chaos | "Westwell"

 


Czy są tu fani historii Romea i Julii 💘? A co powiecie na odświeżoną wersję?


Helena Weston wraca do Nowego Jorku. Po tragicznej śmierci siostry i jej narzeczonego Adama przez jakiś nie była w stanie przebywać w ukochanym mieście. Ale teraz ma misję. Chce odkryć co tak naprawdę wydarzyło się w noc przyjęcia zaręczynowego. Rodzina Adama obwinia jej siostrę. A Helena pragnie oczyścić jej dobre imię. Tyle, że dziewczynę coś ciągnie do brata Adama, Jessiaha. Jednak historia już raz pokazała, że związek między tymi dwoma rodzinami może skończyć się tragicznie...


Lena Kiefer zdecydowała się osadzić swoją historię pośród ludzi z wyższych sfer. Pieniądze, wpływy i władza to coś czym na co dzień otaczają się rodziny Heleny i Jessiaha. Na pozór różnią się od siebie, ale jeśli spojrzeć bliżej to wiele ich łączy. Oboje żyją w świecie pozorów i każdy z nich chce się z niego wyrwać. Oboje z ogromną dziurą w sercu pozostawioną przez zmarłe rodzeństwo. I jest również punkt, który ich od siebie oddala.


-Naprawdę powinnaś już iść, stokrotko - odparłem cicho. Wiesz, że nie jestem zbyt dobry w trzymaniu się zasad. A im dłużej tu przede mną stoisz, tym mocniej pragnę, żeby je złamać.

 

„Westwell” to dobry początek serii, który pozostawia po sobie niedosyt. Miałam ogromną nadzieję, że wątek kryminalny zostanie bardziej rozwinięty, a tak się jednak nie stało. Był on tylko tłem dla historii miłosnej. Ale mimo to naprawdę miło mi się czytało tę książkę. Na pewno skuszę się na kolejny tom.

piątek, 27 grudnia 2024

Kowbojski romans | "Bez serca"


Dostaliście jakieś książki pod choinkę? W obecnym czasie poświątecznego lenistwa polecam Wam książki Elsie Silver. A w szczególności „Bez serca”♥️

Cade Eaton w młodym wieku stracił matkę. Od tego czasu czuje się odpowiedzialny za swoich braci. Sytuacji nie poprawia fakt, że Cade jest samotnym ojcem kilkuletniego urwisa. I szuka dla niego niani na wakacje. Z kolei Willa właśnie straciła pracę w barze brata, więc ma wolne lato. Kiedy Willa spotyka synka Cade’a natychmiastowo łapią ze sobą wspólny język. Cade ją więc zatrudnia, ale to będzie ciężkie lato, bo Willa niesamowicie pociąga Cade’a.

Cade i Willa są swoimi przeciwieństwami pod każdym względem. Willa jest ogniem, a Cade lodem. Ale coś ich do siebie ciągnie. Ich wymuszona bliskość i powolny rozwój sytuacji sprawiają, że napięcie między nimi było namacalne i gorące. Czytając sceny między nimi niejednokrotnie można się zarumienić 🥵🌶️

Polubiłam pierwszy tom z serii. Ale to właśnie „Bez serca” pokochałam! Will i Cade sprawili, że w moim brzuchu zagościły motylki. Motyw samotnego ojca i niani został ograny w absolutnie mistrzowski sposób.

To było idealne połączenie zrzędliwego i ponurego samotnego ojca i dowcipnej, beztroskiej kobiety. Ich relacja nie była prosta. On starszy i z bagażem doświadczeń. A przez to bardzo ostrożny w relacjach. I ona, na rozstaju dróg, kiedy nie wie, co chce robić w życiu i jak je dalej zaplanować, ale przy tym nie bojąca się podjąć spontanicznej decyzji.

Absolutnie uwielbiam synka Cade’a, Luka. Nadał tej książce ogromnej lekkości i humoru.

Czytanie tej książki to była niesamowita przyjemność. Nie mogę się doczekać kolejnych tomów z serii! 



piątek, 15 listopada 2024

Mitologia na nowo | "Nocne łowy"

„Nocne łowy” to książka pełna potworów i zepsutych bogów. Atia jest ostatnią z rodu Nefasów. Potwory takie jak ona żywią się strachem. Z kolei Silas został pozbawiony przez bogów pamięci i został ich posłańcem. Kiedy Atia zabija człowieka Silas powinien wykonać wyrok bogów. Ale zamiast tego zawierają układ. Ona będzie mogła się zemścić na zabójcach rodziców. A on odzyska wolność.


Początek tej książki był niesamowicie obiecujący. Mroczna atmosfera, pełna mroku i niepewności. Choć nadal wszystko było utrzymane w klimacie odpowiednim dla młodzieży. Ogromnym plusem jest fakt, że książka jest przesiąknięta mitologią. I stanowi ona niesamowicie ważny element książki, a nie tylko tło ma innych wydarzeń.

Polubiłam się z piórem Alexandry Christo i dosłownie płynęłam przez tą historię. I choć to książka skierowana do młodzieży z typowymi dla tej kategorii wadami i zaletami, to ja osoba dorosła, muszę przyznać, że dobrze się bawiłam przy tej książce.

-Jest we mnie mrok - powtarzam. 
- Rozejrzyj się. - Sylas pokazuje wodospad i niebo. - Tam, gdzie jest mrok, są również gwiazdy. 


Bardzo żałuję, że autorka nie zdecydowała się na napisanie dylogii. Lubię jednotomówki, ale wtedy, kiedy mam poczucie, że historia jest kompletna. W tym przypadku jednak, wiele wydarzeń zostało potraktowanych po macoszemu i poświęcenie im większej ilości czasu wyszłoby historii na dobre. Poza tym polubiłam bohaterów i świat wykreowany przez Alexandrę Christo i z chęcią bym do niego wróciła.

poniedziałek, 21 października 2024

Tysiąc wylanych łez | "Tysiąc złamanych serc"


Obok tej książki nie mogłam przejść obojętnie. Nikt nie potrafi mnie tak poruszyć jak Tillie Cole. I tak było również tym razem. Moje serce zostało złamane, a później zostało posklejane na nowo.


Śmierć Poppy, ukochanej starszej siostry, złamała serce Savannah. W dziewczynie zakorzenił się smutek, który pochłonął ją i zmienił. Cael cierpi po samobójstwie brata. Jest pełen gniewu i złości, bo nie potrafi zrozumieć, co go popchnęło do tego. Oboje głęboko przeżywają żałobę i nie potrafią zacząć żyć normalnie. Zostają więc zgłoszeni do eksperymentalnego programu radzenia sobie ze śmiercią bliskich. Czy oboje mogą pomóc sobie nawzajem?

Historia Savannah i Caela to opowieść o stracie, bólu, ogromnym żalu i tęsknocie tak wielkiej, że ma się wrażenie, że już nigdy nie zazna się szczęścia. To również ukłon dla wszystkich tych, którzy kochali i utracili kogoś bliskiego. Bo każdy z nas inaczej przetrawia żałobę i to jest naturalne.

„Tysiąc złamanych serc” to trudna książką. Myślę, że wielu czytelników odnajdzie w niej swego rodzaju pociechę. Bo śmierć otacza nas nieustannie. Ale w końcu po rozpaczy, przychodzi moment, kiedy odnajdujemy w sobie siłę i stawiamy czoła smutkowi i przepracowujemy ból.

Miłość nie umiera - jest wieczna. Odciska się w naszych duszach. Jest darem, którego nie odbiera nawet śmierć. Jeżeli ktoś kochał cię i odszedł, jego miłość nigdy nie zblaknie. Wypełni ci serce i załata luki wyrwane przez żal.

Podczas lektury historii Savannah i Caela wylałam wiele łez. Od początku nie mogłam się oderwać od tej książki, choć czytanie jej było bolesne. Tillie Cole zrzuca na swoich bohaterów wiele cierpienia i bólu, ale wszystko jest opisane w piękny, niezwykle poruszający sposób.

poniedziałek, 14 października 2024

Nieoczywista książka | "Flock"

Czasami po przeczytaniu książki nie wiem, jak ją ocenić. Nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć, co o niej sądzę, czy mi się podobała, czy może wręcz przeciwnie. I tak jest w przypadku „Flock”. Jedyne, czego jestem pewna, jeżeli chodzi o tę książkę, to fakt, że jestem mocno zaintrygowana i muszę się dowiedzieć, co będzie dalej.


Cecelia została wychowana przez matkę. Z ojcem nigdy nie miała dobrych kontaktów, ale żeby trochę zarobić, postanawia przeprowadzić się do Triple Falls i zacząć pracować w fabryce ojca. Ma nadzieję, że pewnego dnia otrzyma po nim spadek i będzie mogła godnie zaopiekować się swoją matką. W nowym miejscu pracy poznaje Seana, do którego już od początku czuje pociąg. Z czasem poznaje przyjaciół chłopaka, a jeden z nich w szczególności przyciąga jej uwagę. Jednak Cecelia odkrywa, że mężczyźni mają wiele sekretów, których ona jeszcze nie odkryła.  Tylko, czy na pewno jest na nie gotowa?

„Flock” jest książką, która jest z kategorii darkromance i zdecydowanie wywołuje rumieńce na policzkach podczas lektury.  Nie każdemu pewnie będzie odpowiadał główny motyw tego erotyku, ale trzeba przyznać, że opisane sceny zbliżeń są bardzo realistyczne. Dlatego też, po książki powinni sięgnąć czytelnicy 18+.

Pragnę dla niego wszystkiego. Chcę, żeby się na to otworzył. Żeby doświadczył miłości, na którą zasługuje. I egoistycznie chcę być tą, która go nią obdarzy.

To jest ten typ historii, w której trzeba się zatracić i dać porwać fabule. Jest ona mocno tajemnicza, a przy tym szalenie intrygująca. Początkowo była lekko zdezorientowana, a kiedy wszystko zaczęło mi się jakoś układać i myślałam, że wiem, w jakim kierunku potoczy się akcja, autorka zaskakiwała mnie kolejnymi zwrotami akcji.

Kate Stewart jest bardzo zręczną pisarką. Stawia na klimat, który jest niepokojący, dziwny, inny. Końcówka tej książki pozostawia czytelnika z ogromnym niedosytem i mnóstwem pytań.

poniedziałek, 23 września 2024

Wyjątkowa książka | "My na księżycu"

Czasami, zupełnie niespodziewanie, los stawia na naszej drodze osoby wyjątkowe. I z pozoru przelotne spotkanie, może zamienić się prawdziwą przyjaźń. A może nawet coś więcej.


Ginger zrywa ze swoim wieloletnim chłopakiem. Wszystkie jej plany na przyszłość legły w gruzach. Zagubiona postanawia wybrać się na jedną noc do Paryża, żeby wszystko odreagować. Rhys to niespokojna dusza. Nie umie usiedzieć w miejscu, ciągle gdzieś podąża, czegoś doświadcza. Niespotykanie ich ścieżki przecinają się w mieście świateł. Tak zaczyna się ich przyjaźń korespondencyjna. Ich maile są prawdziwe, pełne niepokoju, obaw, zwierzeń. I choć dzielą ich tysiące kilometrów, to łączy o wiele więcej.

Całkowicie zakochałam się w historii Ginger i Rhysa. Alice Kellen tworzy postacie, które są pełne niespodzianek. Nieuniknionym jest, że podczas czytania, można odczuć wszystkie emocje bohaterów. Złość, smutek, radość i zagubienie.

Ta książka to opowieść o życiu, miłości i odnajdywaniu siebie. Ginger i Rhys to zupełnie różne osoby, w innym momencie życia i z innymi celami. Jednak w miarę upływu kolejnych lat zmieniają się. I choć można powiedzieć, że to historia miłosna, to niesie ze sobą ważne przesłanie. Autorka na stronach książki odwołuje się do historii Małego Księcia. I muszę przyznać, że pięknie dopełnia ona opowieść o dwójce zagubionych ludzi. Cała książka jest pełna głębokich fraz, które skłaniają do refleksji.

To jest ten typ historii, która zostanie ze mną na długo. Już od pierwszej strony wiedziałam, że „My na księżycu” dotknie wrażliwych części mojego serca. I tak się stało. Wy też pozwólcie na to. Gwarantuję, że po przeczytaniu tej historii będziecie inaczej patrzyć na księżyc 🌑

poniedziałek, 19 sierpnia 2024

Romans na lato | "To lato będzie inne"

Carley Fortune nigdy nie zawodzi, jeśli chodzi o książki idealne na wakacje. „To lato będzie inne” koniecznie musi znaleźć się na letniej liście TBR 🏝️🌊⛱️


Kiedy Lucy po raz pierwszy jedzie do domu rodzinnego swojej najlepszej przyjaciółki, ta daje jej 3 zasady. Po pierwsze „Zjedz tyle ostryg, ile sama ważysz”. Druga: „Zapomnij o mieście”. I ostatnia, najważniejsza: „Nie zakochaj się w moim bracie”. I właśnie ta zasada zdaje się trudna do przestrzegania. Lucy poznaje Felixa, kiedy jeszcze nie wie, że jest bratem Bridget. Spędzają razem gorącą noc, a później obiecują sobie, że to się nie może więcej powtórzyć. Ale czasami łatwiej jest powiedzieć niż zrobić...

Uwielbiałam obserwować relację między Lucy i Felixem. Ich kwitnący romans, który przez lata przekształcał się, a więź między nimi zacieśniała. Przez cały czas znajomości, bohaterowie ewoluują. Ale na ogromną uwagę zasługuje przyjaźń między Lucy i Bridget. Ich siostrzana relacja pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy krwi.

Ważną częścią tej historii jest opowieść o Ani z Zielonego Wzgórza. Akcja „To lato będzie inne” została osadzona na Wyspie Księcia Edwarda. I jest to bardzo realistyczne przedstawienie tego miejsca. Podczas czytania tej książki mogłam poczuć ciepłe promienie słońca na twarzy, usłyszeć szum fal i skrzeczenie mew.

Jeśli jest coś, czego cię mogę nauczyć, to żebyś w pełni żyła swoim życiem, przeżyła je dla siebie, a nie dla kogoś innego.

Carley Fortune sprawiła, że pokochałam historię Lucy i Felixa. Historię, o tym, że często spotykamy właściwe osoby w niewłaściwym czasie. I o tym, że jeśli naprawdę dwie osoby coś dla siebie znaczą, to czas, miejsce i wszelkie inne przeszkody nic nie znaczą.

wtorek, 23 lipca 2024

Remont w życiu | "Nowy projekt Maggie"

Co powiecie na motyw he fall first?


Maggie jest wielką gwiazdą YouTube’a. Prowadzi swój kanał, na którym pokazuje jak remontuje domy. Taktyka jest prosta. Kobieta kupuje podniszczoną nieruchomość, zmienia ją według uznania i sprzedaje ze sporym zyskiem. Do swojego najnowszego projektu zatrudnia Silasa, gorącego architekta krajobrazu. Mężczyzna zakochuje się w Maggie. Teraz tylko musi sprawić, żeby ona odwzajemniła jego uczucie.

Po raz pierwszy w książce bardziej polubiłam postacie drugoplanowe niż głównego bohatera. Choć Silas był uroczy, niekiedy jego teksty na podryw sprawiały, że wywracałam oczami. Nie do końca też czasami zgadzałam się z jego wyborami czy zachowaniem. Ale postacie drugoplanowe to jasny punkt tej historii. Rodzina Silasa stała się dla Maggie rodziną, której ona w dzieciństwie nie miała. I właśnie motyw found family mnie bardzo rozczulił.

Poszukiwanie własnego ja przestaje być przygodą, gdy podąża się za cudzą mapą.

Bardzo się cieszę, że Lucy Score oprócz skupienia się na wątku romantycznym, pozwoliła nam na poznanie historii remontowanego domu. Każdy dom kryje jakąś tajemnice, a ten konkretny ma wiele zakamarków do zbadania.

Mój główny zarzut do książki to jej długość. To idealna pozycja dla tych, którzy lubią cegiełki. Mam wrażenie, że jakieś 100 stron można by spokojnie wyrzucić, a historia na tym by nie straciła. A nawet zyskałaby na dynamice.

Lucy Score jest królową małomiasteczkowych romansów! Kocham jej książki za to i strasznie żałuję, że opisane przez nią miejsca nie są prawdziwe.

piątek, 28 czerwca 2024

Miłosna podróż w czasie | "Siedem lat wstecz"



„Siedem lat wstecz” to magiczna, pięknie napisana i chwytająca za serce historia!


Clementine jest odnoszącą w pracy kobietą, która znajduje się w trudnym momencie swojego życia. Z jednej strony jest jej kariera i awans w pracy, ale z drugiej cierpi po nieoczekiwanej stracie swojej ukochanej ciotki, Analei. W spadku od niej otrzymała mieszkanie. Mieszkanie, które według cioci było magiczne. Kiedy Clementine wraca po pracy do mieszkania znajduje w nim mężczyznę. Atrakcyjnego Iwana, który pragnie zostać szefem kuchni. Jest jednak pewien problem. Mieszkanie przeniosło ją siedem lat wstecz. Jak można zakochać się w mężczyźnie, skoro on żyje w przeszłości?

To, że Clementine żyła w teraźniejszości, a Iwan w przeszłości, dodawało ich relacji niekonwencjonalności i złożoności w wielu aspektach. To, co ich połączyło jest bardzo naturalne. Ich związek nie zawsze był schludny i uporządkowany. Było w nim sporo chaosu i intensywności, i oczywiście wiązał się z pewnymi komplikacjami związanymi z zaginaniem czasu. Ale właśnie takie jest życie. Nieprzewidywalne.

Romantyzm nie krył się w czekoladzie, lecz w branych przez nas haustach powietrza. W tym, jak obejmował moją twarz, jak przesuwałam palcem po księżycowym znamieniu na jego obojczyku. Krył się w tym, jak mruczał, jak bardzo jestem piękna, w tym, jak moje serce śpiewało.

Ashley Poston stworzyła coś więcej niż romans. To historia, która opowiada o silnych relacjach z bliskimi, o poszukiwaniu siebie i odnajdywaniu szczęścia w pozornie małych rzeczach. Ale „Siedem lat wstecz” to również książka, która nie stroni od pokazania smutki, żałoby i zagubienia. Trudny proces gojenia się ran jest integralną częścią historii bohaterów i dodaje im autentyczności.

Czytanie tej książki było jak uścisk bliskiej osoby. Jak zajadanie się mrożoną pizzą i popijanie jej tanim winem w towarzystwie ukochanych. Jak niczym nieskrępowany taniec w kuchni, gdy nikt nie patrzy. Brakuje mi słów, aby opisać jak dobre było „Siedem lat wstecz”. Po prostu przeczytajcie tę książkę.


środa, 29 maja 2024

Lekcja człowieczeństwa | "Piękni lśniący ludzie"


Nigdy nie sądziłam, że książka opowiadająca o przyszłości pełnej robotów i sztucznej inteligencji może mnie tak wiele nauczyć o człowieczeństwie…


„Piękni lśniący ludzie” to historia opowiadająca o amerykańskim chłopaku, który w bardzo młodym wieku został prawdziwym geniuszem technologicznym. O jego dzieło biją się największe firmy. Ale sam John ma problem z akceptacją i wiarą w siebie. Zupełnie niespodziewanie zakochuje się w dziewczynie, która pracuje w małej Tokijskiej kawiarni. Tyle, że skrywa ona pewniej sekret, który może zmienić wszystko.

John i kelnerka Neotnia to postacie, których życie nie mogłoby być bardziej różne . Ale mimo to ich rodzącą się relacja jest niezwykła. Podczas gdy on ucieka od przeszłości, ona patrzy w przyszłość. Idealnie się dopełniają i uczą się nawzajem.

Ta książka została napisana w piękny sposób. W każdym słowie widać ogromny kunszt pisarski autora. A zakończenie może rozedrzeć serce. Słodko-gorzkie, pełne melancholii i zadumy. Ale równocześnie idealnie oddające sens i głowy zamysł tej historii.

Jeśli chcesz żyć, i to naprawdę dobrze, przestań odkładać wszystko na później. Nigdy nie wiesz, ile czasu ci zostało a nawet jeśli masz przed sobą kilkadziesiąt lat, to miną szybciej niż myślisz.

To była zapadająca w pamięć podróż przez Tokio przyszłości. Do świata, w którym nie istnieją żadne ograniczenia technologiczne. Gdzie fake newsy i ataki cybernetyczne są groźniejsze niż fizyczna wojna. Ale z drugiej strony „Piękni lśniący ludzie” to opowieść o szukaniu swojej tożsamości. O przyjaźni, zaufaniu, uprzedzeniach i stracie. To książka piękna, emocjonalna i skłaniająca do myślenia. To historia pokazująca ile zła może wyrządzić technologia w niepowołanych rękach i jak wiele jesteśmy w stanie poświęcić dla tych, których kochamy. Ale też o wierze w człowieczeństwo i moralności. Prawdziwy miks gatunkowy, który na pewno Was zachwyci.

środa, 1 maja 2024

Historia miłości | Zdejmij z nieba księżyc


Jak to jest kogoś kochać i wiedzieć, że ta miłość ma datę końcową? Że po ślubie nie ma wcale „i żyli długo i szczęśliwie”, a jest walka o każdy wspólny dzień? Jak nauczyć się żyć ze świadomością, że każdy dzień może być tym ostatnim?


Taka miłość jak Lauren i Josha nie zdarza się często. Szaleńczo zakochani, młodzi, świeżo po ślubie. I wtedy znienacka przychodzi prawdziwy cios. Lauren jest chora. Na IPF nie ma lekarstwa. Z każdym kolejnym dniem jej choroba postępuje, płuca odmawiają posłuszeństwa. Jej odejście jest kwestią kilku lat. To nieuniknione. Po swojej śmierci Lauren pozostawię dla Josha listy. 12 na każdy miesiąc życia bez niej. Wierzy, że oswoją go one z jej odejściem i pozwolą przejść przez żałobę.

To nie była łatwa lektura. Powiedzieć, że jest emocjonalna, to jak niemal nic nie powiedzieć. Oczami Laury doświadczamy, jak radzi sobie z rzeczywistością, w której umiera. Przechodzi przez trudny proces, najpierw zaprzeczenia, a w końcu akceptacji swojego zbyt krótkiego życia. Jednocześnie doświadczamy straty z perspektywy Josha. Jego złości, zgorzknienia, strachu i nieporadności. I zestawienie tych dwóch perspektyw łamie serce.

Smutek nie powinien wymazać tego, co było takie radosne i piękne. Fakt, że kwiaty opadną z drzewa wiśni, nie oznacza, że powinno się je opłakiwać, kiedy jeszcze znajdują się na gałęziach.

Na całe szczęście Kristan Higgins stworzyła niesamowicie uroczą i lekko ekscentryczną obsadę drugoplanowych postaci, które dodają książce humoru. Dzięki nim pojawiają się nie tylko łzy smutku, ale również łzy radości.

„Zdejmij z nieba księżyc” to szalenie poruszająca i chwytająca ze serce lektura. Pokazująca jak wygląda prawdziwa miłość i wszystkie jej odcienie. Przygotujcie się na smutek, ale też szczęśliwe momenty. Po prostu poznajcie Lauren i Josha.